Widzew będzie się odwoływać

Jesteśmy zawiedzeni i czujemy się pokrzywdzeni. Będziemy jednak dalej walczyć i odwoływać się do wyższych instancji - powiedział po piątkowym posiedzeniu Związkowego Trybunału Piłkarskiego wiceprezes Widzewa Łódź Marcin Animucki.

Trybunał podtrzymał decyzję Wydziału Dyscypliny PZPN o degradacji Widzewa o jedną klasę rozgrywkową w związku z udziałem tego klubu w aferze korupcyjnej.

Reklama

- Przedstawiliśmy szereg argumentów, które powinny przesądzić o cofnięciu decyzji WD. Trybunał jednak ich nie uwzględnił. Jesteśmy zawiedzeni i czujemy się pokrzywdzeni. Będziemy jednak dalej walczyć i odwoływać się. Kolejnym etapem będzie Trybunał Arbitrażowy przy Komitecie Olimpijskim. Szkoda pracowników klubu, kibiców i wszystkich ludzi związanych z Widzewem - powiedział Animucki.

Zdaniem władz Widzewa, decyzja ZTP jest niezgodna z prawem. "Zawarte w odwołaniu argumenty klubu związane ze złamaniem prawa związkowego przez Wydział Dyscypliny zostały zignorowane przez członków Związkowego Trybunału Piłkarskiego. Ponadto ZTP wydał orzeczenie na podstawie akt i dokumentów, z którymi nie mieliśmy szans zapoznać się w toku postępowania dyscyplinarnego w WD. Oznacza to, że WD wydał orzeczenie z rażącym naruszeniem zasad proceduralnych, które to naruszenie miało wpływ na wynik sprawy" - napisali działacze Widzewa w specjalnym oświadczeniu.

Ich zdaniem, w Widzewie nie istniał proceder korupcyjny, a zarzuty dotyczą rzekomych działań tylko jednej osoby, której wina jeszcze nie została orzeczona przez sąd. Ponadto uważają, że Widzew nie tylko nie odniósł korzyści z rzekomych działań korupcyjnych, lecz "biorąc pod uwagę skalę korupcji w polskiej piłce jest wręcz pokrzywdzony tą sytuacją, gdyż w sezonie 2004/2005 spadł z I ligi w wyniku działań korupcyjnych innych klubów".

Działacze Widzewa uważają, że są prekursorami istotnych zmian w polskiej piłce, gdyż wprowadzili już do kontraktów z zawodnikami, trenerami i pracownikami zapisy antykorupcyjne.

"Ubolewamy, że organy dyscyplinarne nie biorą tego pod uwagę i nie widzą w tym szansy na zmianę dla całego środowiska, i chcą usunąć Widzew z pierwszej ligi. Dlatego będziemy się dowoływać od tej bezprawnej i krzywdzącej decyzji do wyższej instancji - Trybunału Arbitrażowego przy PKOL" - poinformowali w oświadczeniu.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Zawiedzeni | Marcin Animucki | trybunał | Widzew

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje