Whitmarsh: Żałuję, że straciłem Fernando Alonso

Szef stajni McLaren Martin Whitmarsh przyznał, że odejście z zespołu Hiszpana Fernando Alonso (Renault ), jest jedną z jego największych porażek w dwudziestoletniej przygodzie z F1. Whitmarsh wyraził również zdziwienie faktem, iż Ferrari, tak długo zwleka z oficjalnym przedstawieniem Alonso jako swojego kierowcy w przyszłorocznych mistrzostwach świata F1.

Tylko jeden sezon włodarze McLarena potrafili w swoich szeregach zatrzymać fenomenalnego hiszpańskiego kierowcę Fernando Alonso. Hiszpan do angielsko - niemieckiej stajni trafił w 2007 roku, tuż po zdobyciu mistrzostwa świata w barwach Renaulta. Na początku współpraca pomiędzy Alonso, i teamu wyglądała perfekcyjnie. Problemy zaczęły się, kiedy mistrz został w cieniu rewelacyjnego wówczas, kolegi z drużyny - Lewisa Hamiltona. Alonso uważał że Anglik, jest faworyzowany, przez szefostwo McLarena, i wdał się w otwarty konflikt z działaczami. Końcem nieporozumień, był powrót Hiszpana do stajni Renault, gdzie jeździ także w tym sezonie. Z perspektywy szef stajni McLaren Martin Whitmarsh, bardzo żałuje tej straty.

Reklama

"Dwadzieścia lat funkcjonuje w tym sporcie i zawsze znajdzie się coś, czego będę żałował. Bez wątpienia moją największą porażką w tym czasie, była utrata takiej gwiazdy jaką jest Fernando Alonso. Robimy wszystko z myślą, aby nasz team był klasyfikowany jak najwyżej. W tym czasie, kiedy przyszedł do nas Fernando ( 2007 przp. Red. ) Lewis Hamilton był dla nas wielkim zaskoczeniem. Przede wszystkim osiągał lepsze wyniki, niż te które team narzucił ówczesnemu mistrzowi świata Fernando Alonso. Nie było to wynikiem faworyzowania Lewisa, to była autentyczna niespodzianka. Rok 2007 był dziwnym dla nas. Powinniśmy wygrać indywidualne mistrzostwo świata, bo mieliśmy ku temu wszystkie argumenty w naszych rękach. A jednak tak się nie stało ( wygrał Kimi Raikkonen przp. Red. ). To wszystko przypominało jakąś historię "z kosmosu", zaczęły się wzajemne oskarżenia. Trudno teraz wyrokować, czyja była wina, na pewno nie po jednej stronie. Fernando jest osobą bardzo stanowczą i ambitną podobnie, jak Lewis, a przy tym bardzo inteligentną. Dlatego jestem pewien, że z perspektywy czasu zrozumiał, że nie był jedną osobą odpowiedzialną za wyniki. Dla mnie osobiście, to wielka porażka, że nie zatrzymałem go w teamie" - cytuje wypowiedz Martina Whitmarsha włoska La Gazzetta dello Sport

Powyższa wypowiedz szefa McLarena jednoznacznie określa, jak skomplikowana sytuacja, była w stajni McLaren, kiedy za kierownicą bolidu zasiadła Fernando Alonso. Nie mniej zagmatwana sytuacja, jest w temacie barw jakie będzie reprezentował Hiszpan w przyszłym roku. Tajemnicą poliszynela, jest fakt, iż w przyszłorocznym sezonie Alonso będzie reprezentował włoską scuderie Ferrari. To, że Fernando nie został jeszcze oficjalnie zaprezentowany, jako zawodnik ekipy z Maranello dziwi szefa McLerana Martina Whitmarsha.

"Dziwi mnie polityka transferowa Ferrari, z jednej strony Włosi mają podpisane kontrakty z dwoma światowej klasy kierowcami Kimim Raikkonenem i Felipe Massa, a z drugiej zatrudniają w tajemnicy Fernando Alonso. Dwa bolidy i trzech kierowców... Ktoś musi odejść" - konkluduje swoją wypowiedź Anglik.

CZYTAJ TAKŻE:

KUBICA: NIE DAŁO SIĘ WIĘCEJ ZDZIAŁAĆ

Dowiedz się więcej na temat: Ferrari | McLaren | Fernando Alonso

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje