Wenta: Też zastosowaliśmy małe szachy

"Jestem zbudowany przyjęciem, jakie zgotowali nam gdyńscy kibice" - powiedział trener reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Bogdan Wenta po zwycięstwie nad Słowacją 32:24.

"Cieszę się także ze zwycięstwa, niemniej tego wyniku, w kontekście meczu ze Słowacją na mistrzostwach świata, nie należy przeceniać. W Szwecji to będzie zupełnie inne spotkanie. Graliśmy przecież na własnym parkiecie, a poza tym rywale nie odkryli wszystkich kart.

Reklama

W tym meczu nie zagrali ich czołowi zawodnicy, Peter Kukucka i Daniel Valo. Z naszej strony też zastosowaliśmy małe szachy. Publiczność domagała się, abym wpuścił na parkiet Karola Bieleckiego, ale my również mieliśmy swoje założenia. Wynikały one także z tego, że zawodnicy występujący w Niemczech zawodnicy sporo grali w grudniu i są poobijani" - stwierdził Wenta.

"W piątkowej konfrontacji z Czechami planuję jednak wystawić Grzegorza Tkaczyka oraz Bieleckiego. Swoją szansę powinien w bramce otrzymać ponadto Adam Malcher. Cały czas szansę wyjazdu na mistrzostwa ma 22 zawodników. Odpadł tylko kontuzjowany Krzysztof Lijewski" - dodał szkoleniowiec "Biało-czerwonych".

"Dzięki temu zwycięstwu zyskaliśmy psychiczną przewagę nad Słowacją, jednak w tym meczu rywale zagrali znacznie osłabieni. Wydaje mi się, że w kolejnych spotkaniach gdyńskiego turnieju poprzeczka będzie zawieszona znacznie wyżej. Naszym najgroźniejszym rywalem wydają się być Węgrzy" - ocenił Bartłomiej Tomczak.

"To prowadzone w szybkim tempie spotkanie powinno podobać się kibicom. Zwycięstwo nad Słowacją cieszy, niemniej zdajemy sobie sprawę, że przed inauguracyjnym meczem mistrzostw świata nie możemy czuć się zbyt pewnie. Rywale nie zagrali w najsilniejszym składzie, zresztą my również nie odkryliśmy wszystkich kart. Graliśmy szerokim składem i każdy chciał zaprezentować się z jak najlepszej strony" - podkreślił Artur Siódmiak.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Bogdan Wenta | Karol Bielecki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama