Według Engela: Frankowski za słaby

Trudno będzie chyba napastnikowi Wisły Kraków, Tomaszowi Frankowskiemu przezwyciężyć niechęć jaką darzy go selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Engel. Mimo tego iż wiślacki piłkarz co rusz zdobywa ważne i bardzo ważne bramki, Engel nie zauważa go wśród kadrowiczów.

Nie inaczej jest i tym razem. Reprezentacja przygotowuje się do meczów eliminacyjnych z Białorusią i Walią, ale wśród kadrowiczów nie ma Frankowskiego, którego bramki pomogły wiślakom wyeliminować Real Saragossa z rozgrywek Pucharu UEFA.

Reklama

Z napastników Engel powołał: Andrzeja Juskowiaka, ostatnio stale chorującego, Emmanuela Olisadebe, Pawła Kryszałowicza czy Radosława Gilewicza.

- Za kogo miałbym powołać Tomka? Za Olisadebe, Kryszałowicza, Juskowiaka czy Gilewicza? - pyta na łamach "Gazety Wyborczej" selekcjoner Jerzy Engel i zaraz sam odpowiada: - Uważam, że w tej chwili ta czwórka napastników jest o wiele lepsza od Frankowskiego, co nie znaczy, że go skreślam.

Te ostatnie słowa to tylko i wyłącznie kurtuazja pod adresem krakowskiego piłkarza, bo gdy powoływał Frankowskiego to tylko po to, by ten grał "ogony". Tak naprawdę "Franek" nie dostał prawdziwej szansy pokazania pełni umiejętności.

Cóż, pozostaje mu chyba zdobywać ważne bramki dla Wisły, było nie było, prowadzącej w ligowej tabeli. Co na to Paweł Kryszałowicz z bardzo przeciętnej Amiki?

Dowiedz się więcej na temat: selekcjoner | jerzy engel | bramki | frankowski | engel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje