"W finałach największe sławy traciły nerwy"

- Ten mecz zamazuje trochę obraz tego, czego chłopcy dokonali na tych mistrzostwach. Nie ma co roztrząsać jednej, czy dwóch nieudanych sytuacji. Niemcy zagrali lepiej i tyle - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" były trener reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Bogdan Zajączkowski.

- W finałach mistrzostw świata często największe sławy piłki ręcznej traciły nerwy, a wspaniałe zespoły nie stwarzały wielkich widowisk. To wojna nerwów! - dodał Zajączkowski.

Reklama

- Myślę, że chłopcy zakwalifikują się na igrzyska, bo turniej eliminacyjny odbędzie się w Polsce, a gospodarzom pomagają ściany - podkreślił szkoleniowiec, który prowadzi obecnie Wisłę Płock.

- Wicemistrzostwo świata jest rzeczą wspaniałą. Oddałbym za taki medal wszystkie swoje trofea za mistrzostwo Polski. To był skok do przodu, a nie krok. Ważną rolę w finale odegrał Johannes Bitter - rezerwowy bramkarz z SC Magdeburg. Jego skuteczność wyniosła 50 procent, czyli obronił połowę rzutów! Każda interwencja przy aplauzie trybun nakręcała. Sam wchodziłem wiele razy z ławki i chciałem udowodnić swą przydatność dla zespołu. On zrobił to świetnie - podkreślił bramkarz Vive Kielce Rafał Bernacki.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: chłopcy | nerwy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje