Vive la France czy Viva Portugal?

Kto będzie rywalem Włochów w niedzielnym finale mistrzostw świata? Historia i odrodzony Zinedine Zidane przemawiają za Francją, która dziś zmierzy się z Portugalią w drugim półfinale niemieckiego mundialu.

W historii spotkań obu drużyn wciąż żywe jest wspomnienie półfinału ME2000, kiedy to po kontrowersyjnym rzucie karnym podyktowanym w końcówce dogrywki i golu Zidane'a, Francja wygrała z Portugalią 2:1. Po tamtym spotkaniu trzech Portugalczyków zostało zawieszonych za zbyt gorące protesty pod adresem sędziego. Abel Xavier, który rzekomo zagrał piłkę ręką w polu karnym nie mógł zawodowo grać w piłkę przez 9 miesięcy.

Reklama

- Mecz z 2000 roku wciąż stoi nam kością w gardle. Sposób w jakim przegraliśmy był frustrujący. Mam nadzieję, że w środę historia się nie powtórzy - stwierdził Helder Postiga.

Ostatni raz Portugalia wygrała z Francją w 1975 roku. Od tamtego czasu "Trójkolorowi" wygrali wszystkie siedem spotkań, jakie te drużyny rozegrały między sobą. Dziś jednak stawką będzie finał mistrzostw świata, w którym Portugalia jeszcze nigdy nie grała. Mimo tego, że historia przemawia za Francją, Portugalczycy wierzą, że to ich drużyna wybiegnie 9 lipca na stadionie w Berlinie, aby zagrać o Puchar Świata. Obok niekorzystnej historii przeszkodzić im w tym może Zinedine Zidane.

34-letni pomocnik Realu Madryt przeżywa drugą młodość. W fazie grupowej mundialu Zidane grał słabo, tracił dużo piłek i zupełnie nie przypominał "Zizou" z najlepszych lat. Jednak od meczu z Hiszpanią król środka pola wszedł w odpowiedni rytm, a w ćwierćfinale z Brazylią pokazał, że nazywanie go emerytem i wysyłanie na emeryturę jest zdecydowanie przesadzone.

Pełen podziwu dla umiejętności Zidane'a jest również trener Portugalii Luiz Felipe Scolari.

- Szanujemy Zidane'a, bo on w każdej sekundzie może zmienić obraz gry. Wszyscy chcielibyśmy, aby tacy piłkarze jak on, czy Figo grali dla nas przez kolejne siedem, dziesięć, a nawet dwadzieścia lat. Patrzenie na ich grę zawsze sprawia radość. Ja mam na takich piłkarzy powiedzenie, że piłka nie płacze, kiedy jest przy nogach tak wielkich piłkarzy - komplementował dwie największe gwiazdy dzisiejszego meczu Brazylijczyk.

Selekcjoner wicemistrzów Europy będzie mógł skorzystać już z Deco i Costinhy. Obaj pauzowali w ćwierćfinale przeciwko Anglii z powodu czerwonych kartek, które otrzymali w spotkaniu z Holandią.

Portugalczycy są rekordzistami mundialu pod względem żółtych kartek. Do dzisiejszego meczu uzbierali ich aż 20 i niektóre media nazywają podopiecznych Scolariego "dirty team". - To jest biznes. Ludzie wymyślają takie przezwiska, aby gazety lepiej się sprzedawały. Nas to zupełnie nie interesuje - zapewnia trener.

Aż pięciu jego graczy Figo, Ricardo Pereira, Nuno Valente, Ricardo Carvalho oraz Maniche przystąpią do meczu z Francją z żółtymi kartkami na koncie. W ekipie "Trójkolorowych" zagrożeni absencją w finale lub w meczu o 3. miejsce są Zidane, Vieira, Thuram, Louis Saha, Frank Ribery i Willy Sagnol.

Prawdopodobne składy:

Portugalia (4-5-1):

1-Ricardo; 13-Miguel, 16-Ricardo Carvalho, 5-Fernando Meira, 14-Nuno Valente; 6-Costinha, 18-Maniche, 20-Deco, 7-Luis Figo, 17-Cristiano Ronaldo; 9-Pauleta.

Francja (4-2-3-1):

16-Fabien Barthez; 19-Willy Sagnol, 15-Lilian Thuram, 5-William Gallas, 3-Eric Abidal; 4-Patrick Vieira, 6-Claude Makelele; 22-Franck Ribery, 10-Zinedine Zidane, 7-Florent Malouda; 12-Thierry Henry.

Sędzia: Jorge Larrionda (Urugwaj)

Dowiedz się więcej na temat: Portugalia | figo | Zinedine Zidane | france

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje