USA - Holandia 0:2

Piłkarska reprezentacja USA przegrała z Holandią 0:2 w meczu towarzyskim. Amerykanie będą grupowym rywalem Polaków podczas mistrzostw świata.

W obecności 40 000 widzów w Foxboro podopieczni trenera Bruce'a Areny nie sprostali wielkim nieobecnym MŚ - Holendrom, przegrywając 0:2.

Reklama

Po raz kolejny o porażce Amerykanów zadecydowały proste błędy w obronie. W ostatniej minucie przed przerwą pomylił się Eddie Pope i napastnik hiszpańskiego Deportivo La Coruna Roy Makaay celnie strzelił do siatki. Natomiast kwadrans przed zakończeniem spotkania błąd Davida Regisa wykorzystał Andy van der Meyde i

ustalił wynik meczu na 2:0 dla "Pomarańczowych".

Amerykanie w wielu meczach towarzyskich, które miały służyć dobremu przygotowaniu się do startu w finałach MŚ rozegrali cztery spotkania z zespołami ze Starego Kontynentu. Oprócz Holendrów formę Amerykanów sprawdzili Włosi, Niemcy i Irlandczycy. Na pocieszenie dla podopiecznych Jerzego Engela wszystkie kończyły się porażkami rywali "biało-czerwonych".

Mecz z Holandią miał dać odpowiedź, który z amerykańskich bramkarzy będzie numerem jeden w kadrze na mundial. Zarówno Brad Friedel, jak i Kesey Keller byli na placu gry po 45 minut, ale Bruce Arena powiedział po meczu, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, choć korzystniejsze wrażenie zostawił po sobie

występujący w pierwszej połowie Friedel. W spotkaniu z Holandią zagrało 18 z 23 członków amerykańskiej kadry na MŚ.

Makaay zdobył pierwszą bramkę po zagraniu Philipa Cocu z prawej strony boiska i błędzie Eddiego Pope'a. Jego strzał lewą nogą w długi róg amerykańskiej bramki był nie do obrony. Goście mieli jeszcze dwie dobre okazje do zdobycia goli, ale

dwukrotnie Friedel nie dał się zaskoczyć Cocu.

W pierwszej połowie najlepszej okazji do zdobycia gola ze strony gospodarzy nie wykorzystał John O'Brien, który na co dzień występuje w holenderskim Ajaksie Amsterdam. Po akcji Briana McBride'a strzelał na bramkę z pola karnego, ale piłka minęła spojenie bramki gości.

Na bramkę Ronalda Waterreusa strzelali z dystansu Claudio Reyna i Eddie Pope, ale Holender był na posterunku.

Druga połowa rozpoczęła się od obustronnych ataków - Kasey Keller obronił strzał Andy'ego van der Meyde, a ze strony Amerykanów w dobrych okazjach spudłowali Landon Donovan i DaMarcus Beasley. W 63 minucie Waterreus w ładnym stylu odbił

mocne uderzenie O'Briena.

Po stracie drugiego gola Amerykanie ostro zaatakowali, ale holenderski bramkarz nie dał się zaskoczyć Tony'emu Sannehowi, Cobiemu Jonesowi oraz Claudio Reynie.

USA - Holandia 0:2 (0:1)

Bramki: Roy Makaay 45, Andy Van Der Meyde 77.

Sędziował: Armando Archundia (Meksyk). Widzów: 40 000.

USA: Brad Friedel (46-Kasey Keller) - David Regis (81-Joe-Max Moore), Jeff Agoos (41-Gregg Berhalter), Eddie Pope - Tony Sanneh, John O'Brien, Claudio Reyna, Earnie Stewart (73-Cobi Jones), DaMarcus Beasley (87-Eddie Lewis) - Clint Mathis (56-Landon Donovan), Brian McBride (65-Josh Wolff)

Holandia: Ronald Waterreus - Michael Reiziger (35-Fernando Ricksen), Jaap Stam (81-Andre Ooijer), Frank DeBoer, Arthur Numan - Denny Landzaat, Andy van der Meyde, Edgar Davids, Phillip Cocu (75-Paul Bosvelt) - Roy Makaay (75-Pierre van Hooijdonk), Boudewijn Zenden (75-Victor Sikora).

Dowiedz się więcej na temat: bramki | Amerykanie | Andy | piłkarska reprezentacja | reprezentacja USA | Holandia | USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje