UEFA czeka na dowody w sprawie rzekomej korupcji

Władze UEFA zwróciły się w poniedziałek do działaczy z Cypru o przedstawienie dowodów na rzekomą korupcję przy wyborze gospodarza Euro 2012. Takie oskarżenie wysunął w sobotę Spyros Marangos, skarbnik Cypryjskiej Federacji Piłkarskiej.

Marangos uważa, że ma dowody na korupcję w procesie wyboru Polski i Ukrainy, jako organizatorów najbliższych mistrzostw Europy. Według Marangosa, w grę wchodzi kwota 11 milionów euro.

Reklama

W "sprzedaż" praw do organizacji ME-2012 zamieszanych miało być przynajmniej pięciu członków Komitetu Wykonawczego UEFA. Do "transakcji" miało dojść w 2007 roku w jednej z cypryjskich kancelarii prawnych. Marangos podkreślił, że o całej sprawie poinformował władze UEFA już parę miesięcy temu.

- W odniesieniu to tego bezpodstawnego, jak dotychczas, oskarżenia pragniemy podkreślić, że - jak zawsze w podobnych przypadkach - śledztwo może zostać wszczęte w oparciu o konkretne dowody - napisano w specjalnym oświadczeniu Europejskiej Unii Związków Piłkarskich (UEFA).

Jak dodano, UEFA oczekuje na dowody do 27 października.

Według byłego prezesa PZPN Michała Listkiewicza oskarżenia Marangosa są zupełnie bezpodstawne. Podobnie uważają przedstawiciele strony ukraińskiej.

- Jako PZPN nie mamy sobie nic do zarzucenia. Jestem pewien, że cypryjski działacz nie dysponuje żadnymi dowodami. To akt desperacji z jego strony, albo jakaś prywatna rozgrywka - powiedział Listkiewicz w sobotę.

18 kwietnia 2007 roku członkowie Komitetu Wykonawczego UEFA wybrali Polskę i Ukrainę na organizatorów Euro 2012 uznając, że wspólna kandydatura tych krajów jest lepsza niż włoska oraz chorwacko-węgierska

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Euro 2012 | dowody | UEFA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje