Twardziel z blizną

- To taki rodzaj piłkarza, który potrafi poderwać kibiców z siedzeń - kogo tak chwalił sam Sir Alex Ferguson? Kogo określił "klejnotem francuskiego futbolu" wielki Zidane? O kim myślał Therry Henry mówiąc "koszmar każdego obrońcy"? Każdy z nich miał na myśli Francka Riberyego!

Gwiazda francuskiego pomocnika rozbłysła podczas mundialu w Niemczech. Gdy po przegranym sezonie 2006/2007 Bayern Monachium zdecydował się na wielkie zakupy, Ribery trafił do Bawarii za 26 mln euro i szturmem zdobył Bundesligę i serca fanów. Aż trudno uwierzyć, że w pewnym momencie swojej kariery musiał rzucić buty piłkarskie w kąt i zasuwać na budowie.

Reklama

W czym tkwi tajemnica jego sukcesu? Fenomenalnej technice, świetnym przygotowaniu taktycznym, znakomitej kondycji, ale przede wszystkim waleczności. Ma 170 cm wzrostu, ale kipi energią i gra z pasją. Wystarczy popatrzeć mu w twarz, by wiedzieć, że ten facet nie odpuszcza. I wcale nie chodzi o wielką bliznę na jego prawej skroni i policzku.

- Blizny to nic hańbiącego - stwierdził, pytany dlaczego nie zafunduje sobie operacji plastycznej, aby usunąć pamiątkę koszmarnego wypadku. Gdy miał dwa lata, ojciec nie przypiął go pasami w samochodzie, a gdy doszło do wypadku, siła uderzenia był na tyle silna, że chłopczyk wyleciał przed przednią szybę. Wielka blizna, wykrzywione zęby i ślady po złamaniu nosa do dziś przypominają mu tamten dramat.

Bilal - takie imię przyjął po przejściu na islam, na co namówiła go żona Wahiba - urodził się 7 kwietnia 1983 roku w Bologne sur Mer. W tym samym mieście dwadzieścia lat wcześniej na świat przyszedł inny francuski gwiazdor Jean-Pierre Papin. Nie chciał się uczyć, a droga na szczyt z FC Conti - klubie w jego rodzinnej miejscowości, nie mogła być usłana różami. Zanim trafił do Stade Brest, skąd później wyłowili go skauci Ligue 1, klepał biedę. Ale karta wreszcie się odwróciła. W sierpniu 2004 roku zadebiutował we francuskiej ekstraklasie jako piłkarz FC Metz.

Szybko odszedł do Galatasaray Stambuł, ale jeszcze szybciej stamtąd wrócił. Zdążył jeszcze wywalczyć pierwsze swoje trofeum w profesjonalnym sporcie - Puchar Turcji. Gdy Turcy przestali płacić, Ribery spakował walizki i obrał kurs na Francję. Szefowie "Galaty" byli wściekli. Zażądali 10 mln euro odszkodowania argumentując, że FIFA rozwiązała umowę piłkarza niezgodnie z prawem, ale nic nie wskórali i przyszły "klejnot francuskiego futbolu" wylądował w Olympique Marsylia.

Jedenaście bramek w 58 meczach to jego marsylska wizytówka. Jednak fani OM bardziej od tych liczb zapamiętali jego słowa, że chce odejść do Lyonu, bo dopiero tam będzie miał możliwości rozwoju. Był to dla nich prawdziwy policzek, tym bardziej, że niedługo wcześniej zapewniał, że czuje się w Marsylii świetnie i nie ma zamiaru nigdzie odchodzić. Lyon kusił, ale ostatecznie z transferu nic nie wyszło.

Do gry o jedną z gwiazd mistrzostw świata w Niemczech włączyły się największe europejskie klubowe potęgi: Arsenal, Barcelona, Real, Manchester United, dlatego generalny menedżer Bayernu Uli Hoeness miał powody do dumy, obwieszczając światu, że właśnie podpisał czteroletni kontrakt z gwiazdą srebrnych medalistów świata. Ribery zarabia w Monachium 4 mln euro.

Francuz już w pierwszym meczu o prawdziwą stawkę zaczął spłacać swój gigantyczny kontrakt. W ćwierćfinale Pucharu Ligi przeciwko Werderowi Brema strzelił dwa gole i zaliczył asystę przy golu Hamita Altintopa. Bawarczycy sięgnęli po główne trofeum, a świetne występy Riberyego sprawiły, że Francuzi wybrali go piłkarzem roku 2007.

Dowiedz się więcej na temat: Sir Alex Ferguson

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje