Turniej ATP w Paryżu - Fyrstenberg i Matkowski walczą o mastersa

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, podobnie jak w latach ubiegłych, w imprezie rangi ATP Masters 1000 w paryskiej hali Bercy (z pulą nagród 2,75 mln euro) walczyć będą o ostatnie wolne miejsce w kończącym sezon turnieju masters - ATP World Tour Finals.

W dniach 20-27 listopada w londyńskiej O2 Arena zagra ośmiu najlepszych tenisistów sezonu oraz osiem czołowych debli. O ile w singlu rywalizacja w Paryżu toczy się jeszcze o trzy wolne miejsca w mastersie, o tyle w grze podwójnej do obsadzenia zostało tylko jedno, a szanse mają wciąż trzy pary.

Reklama

- Właściwie trochę już się przyzwyczailiśmy do tego, że zawsze w ostatniej chwili i zawsze właśnie w Bercy walczymy o kwalifikację do turnieju masters. No i do tego zawsze po losowaniu drabinki okazuje się, że w ćwierćfinale mamy na swojej drodze braci Bryanów. Po prostu deja vu - powiedział Fyrstenberg.

- Przyzwyczailiśmy się do tej sytuacji więc staramy się zachować spokój. Do awansu na ósme miejsce w rankingu ATP "Doubles Race" musimy tu wygrać co najmniej jeden mecz, ale nie stawiamy sobie tego za cel. W Bercy zawsze dość dobrze nam się gra, więc liczymy na udany wynik. Jeśli przy tym uda się awansować do mastersa, to będzie super. W sumie, jeszcze trzy miesiące temu nie myśleliśmy poważnie o występie w Londynie. Nie byłby możliwy, gdyby nie finał w Nowym Jorku, to dzięki niemu znów zaczęliśmy się liczyć w tym wyścigu - dodał Matkowski.

Zawodnicy Siemens AGD Tennis Team we wrześniu po raz pierwszy w karierze osiągnęli wielkoszlemowy finał podczas US Open. Przegrali jednak walkę o tytuł z Austriakiem Juergenem Melzerem i Niemcem Philippem Petzschnerem, którzy w ten sposób zakwalifikowali się do ATP World Tour Finals, niezależnie od dalszych wyników. Melzer niedawno poinformował, że ma kontuzję pleców, ale jednocześnie nie wykluczył jednoznacznie swojego występu w Londynie.

- Juergen twierdzi, że do masters się wyleczy i na pewno zagra, więc nie możemy liczyć na taryfę ulgową. Na pewno trochę szkoda, że do turnieju w Bercy przystępujemy z dziewiątej, a nie z ósmej pozycji w rankingu. Zawsze gdzieś z tyłu głowy jest świadomość, że nie możemy sobie pozwolić na potknięcie - uważa Fyrstenberg.

Polski debel w poniedziałek stracił ósmą pozycję w klasyfikacji ATP "Doubles Race" na rzecz Amerykanina Erica Butoraca i Jeana-Juliana Rojera z Antyli Holenderskich, którzy mają przewagę 15 punktów.

W środę w pierwszym meczu Butorac i Rojer zmierzą się z Kevinem Andersonem z RPA i Amerykaninem Johnem Isnerem. W razie wygranej zdobędą 90 punktów, a później w 1/8 finału trafią na Francuza Michaela Llodrę i Serba Nenada Zimonjica (nr 2.). Jeśli przegrają w pierwszej lub drugiej rundzie, to Fyrstenbergowi i Matkowskiemu wystarczy w Paryżu awans do ćwierćfinału.

Natomiast w innych przypadkach Polacy muszą przejść w Paryżu o jedną rundę dalej niż Butorac i Rojer.

Duet Siemens AGD Tennis Team Polska na otwarcie ma wolny los. W środę pozna swoich pierwszych rywali w 1/8 finału, a będą nimi zwycięzcy meczu pomiędzy Francuzami Arnaudem Clementem i Edouardem Rogerem-Vasselinem oraz włosko-hiszpańskim duetem Fabio Fognini i Marcel Granollers.

Teoretyczne szanse na przeskoczenie obydwu par mają jeszcze Brazylijczycy Marcelo Melo i Bruno Soares, którzy we wtorek w pierwszym meczu wyeliminowali Łukasza Kubota i Niemca Floriana Mayera 6:4, 6:3. Tenisiści z Ameryki Południowej muszą triumfować w turnieju i jeszcze liczyć na to, że żaden z dwóch debli sklasyfikowanych tuż przed nimi nie zdoła w hali Bercy wygrać meczu.

Fyrstenberg i Matkowski czterokrotnie grali już w turnieju masters - w 2006 i 2008 roku w Szanghaju, a także w dwóch ostatnich sezonach w londyńskiej O2 Arena. Przed rokiem jako niepokonani wyszli z grupy, ale odpadli w półfinale.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje