Trzecioligowy Gryf wyeliminował Górnika z PP!

Piłkarze Górnika Zabrze przegrali na wyjeździe z Gryfem Wejherowo 0-1 w meczu 1/8 finału Pucharu Polski i odpadli z tych rozgrywek.

Jedynego gola strzelił w 46. minucie spotkania Mateusz Toporkiewicz.

Reklama

Drużyna prowadzona przez trenera Grzegorza Nicińskiego wyeliminowała wcześniej tercet I-ligowców, Zawiszę Bydgoszcz, Olimpię Grudziądz i Sandecję Nowy Sącz, a później duet zespołów z T-Mobile Ekstraklasy, Koronę Kielce, a w meczu 1/8 finału Górnika Zabrze.

Tym samym uczeń pokonał mistrza, bowiem trener zabrzańskiej drużyny Adam Nawałka dwa razy prowadził szkoleniowca Gryfa w Wiśle Kraków i w Zagłębiu Lubin. Trudno jednak myśleć o zwycięstwie nawet nad znacznie niżej notowanym rywalem, jeśli w całym spotkaniu oddaje się jeden celny strzał.

Górnikowi nie pomogły przed tym meczem specjalne logistyczne zabiegi - zabrzanie przylecieli do Gdańska w poniedziałek wieczorem samolotem i zostali zakwaterowani w Hotelu Mistral Sport w Gniewinie, który jest jednym z 21 polskich centrów pobytowych na UEFA Euro 2012. Po spotkaniu goście również samolotem udali się do domu.

Na boisku nie było jednak widać różnicy trzech klas dzielącej obie drużyny. W pierwszej połowie stronę nieznacznie przeważającą byli nawet niezwykle ambitnie grający gospodarze, którzy w 25. minucie mogli objąć prowadzenie. Bramkarz Górnika Boris Pesković obronił jednak groźny strzał Piotra Kołca oraz uprzedził próbującego dobijać Toporkiewicza.

Dwie minuty po wznowieniu gry bramkarz gości, przy uderzeniu Toporkiewicza, był już bezradny. 20-letni napastnik Gryfa zdecydował się na strzał po ziemi z 22 metrów, po którym piłka wpadła do siatki tuż przy słupku. Trener Nawałka dość szybko zareagował na niespodziewane prowadzenie rywali i w 55. minucie wprowadził na boisko dwóch napastników, Prejuce Nakoulmę i Tomasza Zahorskiego.

Groźny był zwłaszcza zawodnik Burkina Faso, który absorbował obronę gospodarzy i kilka razy zagroził bramce Gryfa. Najlepszą sytuację Nakoulma zmarnował w 79. minucie po podaniu Pawła Olkowskiego, kiedy uderzył tuż obok słupka. Dwie minuty wcześniej Michał Pazdan oddał jedyny celny strzał, który nie sprawił jednak większych problemów bramkarzowi wejherowskiej drużyny Wiesławowi Ferrze.

Niewiele brakowało, aby w rewanżu gospodarze podwyższyli prowadzenie. Najpierw Pesković końcami palców wybił na róg piłką po strzale Łukasza Krzemińskiego, a następnie dogodnych okazji nie wykorzystali Adrian Kochanek i ponownie Krzemiński.

Za awans do ćwierćfinału Pucharu Polski przedsiębiorca budowlany Wojciech Gębarowski ufundował drużynie premię w wysokości 60 tysięcy złotych i jednocześnie zapowiedział, że w przypadku zdobycia tego trofeum przekaże milion złotych. Wcześniej sponsor Gryfa za pokonanie 1:0 w meczu 1/16 finału Korony Kielce z własnej kieszeni wyłożył 50 tysięcy.

Do Wejherowa przyjechało 80 kibiców z Zabrza, którzy nie mieli jednak okazji obejrzeć porażki swojego zespołu. PZPN podjął bowiem wcześniej decyzję, że to spotkanie odbędzie się bez udziału sympatyków gości, którzy w asyście znacznych sił policyjnych zza płotu starali się dopingować Górnika.

Mecz z Górnikiem okazał się w Wejherowie wielkim wydarzeniem. Kameralny stadion Gryfa pękał w szwach. Podobnie było także na poprzednim spotkaniu z Koroną, ale wtedy część biletów została podrobiona. Tym razem amatorzy łatwego i nieuczciwego zarobku musieli obejść się smakiem. Integralną częścią każdego biletu był bowiem specjalny szalik i bez tego gadżetu nikt na obiekt na Wzgórzu Wolności nie został wpuszczony.

Adam Nawałka (trener Górnika): - Gratuluję Grzegorzowi tego sukcesu. Fakt, że nie wystąpiliśmy w najsilniejszym składzie nie jest absolutnie żadnym usprawiedliwieniem naszej porażki. Rywale zagrali niesłychanie ambitnie, a po zdobyciu bramki dostali jeszcze wiatru w plecy i przejęli inicjatywę. W końcówce udało nam się wypracować kilka sytuacji, ale nie zdołaliśmy ich wykorzystać. Właśnie fatalna skuteczność zadecydowała o naszej przegranej. Nie chciałbym na gorąco, bezpośrednio po meczu dokonywać analizy tej porażki. To spotkanie podsumujemy i wyciągniemy odpowiednie wnioski po powrocie do Zabrza. Muszą przyznać, że kilku zawodników Gryfa wpadło mi w oko, ale nie razie powstrzymam się z podawaniem ich personaliów.

Grzegorz Niciński (trener Gryfa): - Kiedy rozpoczynałem niedawno trenerską przygodę nie przypuszczałem, że już po kilku miesiącach będą miał zaszczyt siedzieć przy jednym stole na konferencji prasowej z trenerem Nawałką, a prowadzony przeze mnie zespół będzie grał jak równy z równym z Koroną Kielce i Górnikiem Zabrze. Wielkie brawa dla mojej drużyny, która włożyła w to spotkanie mnóstwo zdrowia i ambicji. Mieliśmy w tym meczu momenty lepsze i gorsze, ale zakończenie było dla nas niezwykle szczęśliwe. Czekamy na kolejnego rywala i mamy nadzieję, że będzie nim Lech Poznań. Ćwierćfinałowa konfrontacja odbędzie się dopiero w przyszłym roku, a teraz musimy skoncentrować się na trudnych meczach o punkty w III lidze. Cieszy nas fakt, że na zawodników czeka spora premia, ale powtarzam - pieniądze nie grają. Wychodząc na boisko trzeba najpierw myśleć o zwycięstwie, a dopiero później o kasie. Dla moich piłkarzy sam fakt gry z zespołami z ekstraklasy jest wielką frajdą i możliwością promocji. Takie spotkania nie zdarzały im się zbyt często, aczkolwiek wierzę, że niedługo niektórzy z nich regularnie będą grywać w T-Mobile Ekstraklasie.

Gryf Wejherowo - Górnik Zabrze 1-0 (0-0)

Bramka - Toporkiewicz (46.).

Gryf: Ferra - Kostuch, Kochanek, Felisiak, Politowski - Kołc, Szymański, Gicewicz, Krzemiński - Wicki (64. Szudrowicz), Toporkiewicz (86. Tatarczuk).

Górnik: Pesković - Olkowski, Banaś, Szymura, Magiera (76. Pazdan) - Thomik (55. Nakoulma), Marciniak, Przybylski, Jonczyk (54. Zahorski) - Wodecki, Gołębiewski.

Sędziował Piotr Siedlecki (Warszawa). Żółta kartka - Przybylski.

Zobacz pary i terminarz 1/8 finału Pucharu Polski

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Górnik Zabrze | Gryf | Puchar Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje