Trybunał Arbitrażowy uchylił degradację Widzewa

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim uchylił decyzję PZPN w sprawie degradacji Widzewa Łódź i skierował do ponownego rozpatrzenia przez związkowy Wydział Dyscypliny.

"Wtorkowa decyzja pokazuje, że nasze miejsce jest w ekstraklasie. Będziemy żądać natychmiastowego przywrócenia Widzewa do najwyższej klasy rozgrywkowej, do której zresztą awansowaliśmy w poprzednim sezonie" - powiedział prezes Widzewa Marcin Animucki.

Reklama

Podczas prawie pięciogodzinnego posiedzenia w siedzibie PKOl reprezentantem PZPN był mecenas Krzysztof Malinowski. "Trybunał Arbitrażowy uwzględnił dwa zarzuty Widzewa. Formalne, nie merytoryczne. Pierwszym jest kwestia nieprawidłowego powołania członków Wydziału Dyscypliny przez kuratora, co znaczy, że ów wydział nie był uprawnionym organem pierwszej instancji. Poza tym Trybunał Arbitrażowy uznał nieprawidłowości w zakresie udostępniania akt postępowania przygotowawczego. Chodzi o to, że Wydział Dyscypliny wydał decyzję w oparciu o niepoświadczone kopie z prokuratury. To były wydruki nie zawierające klauzuli zgodności z oryginałem. Trybunał Arbitrażowy uznał, że stanowi to poważne naruszenie prawa do obrony" - tłumaczył mecenas Malinowski.

Wtorkowe orzeczenie oznacza ogromne zamieszanie w polskim futbolu, którego PZPN nie jest w stanie na razie wyjaśnić. "Do czasu otrzymania pisemnego orzeczenia z Trybunału Arbitrażowego nie udzielamy żadnych komentarzy. Poza tym przebywam obecnie na urlopie" - powiedział PAP rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski.

"W tej chwili tylko jedno jest pewne. Nie obowiązuje decyzja o sześciu ujemnych punktach Widzewa. To znaczy, że łódzki klub jest liderem 1. ligi z dorobkiem 12 punktów. Znacznie większym problemem jest wykonana już kara degradacji wobec Widzewa. Na razie nie jestem w stanie powiedzieć, co dalej" - przyznał Krzysztof Malinowski, ale dodał, że nawet w przypadku przywrócenia Widzewa do składu ekstraklasy łódzki klub przy ponownym rozpatrywaniu jego sprawy nie może zostać zdegradowany.

"Trybunał Arbitrażowy zauważył, że organy orzekające PZPN muszą uwzględnić obowiązujące w tej chwili przepisy PZPN, czyli uchwałę z 11 maja 2008 roku (zgodnie z nią od 1 lipca 2009 roku nie można orzekać kar degradacji za korupcję - przyp. PAP). Najważniejsze pytanie brzmi jednak, czy można uwzględnić Widzew w obecnie trwających rozgrywkach ekstraklasy, czy też pozostanie sprawa roszczeń majątkowych łódzkiego klubu. Problem jest niezwykle skomplikowany i wymaga dogłębnej analizy" - dodał Malinowski.

"Wiemy, że powstanie zamieszanie. Pamiętajmy jednak, że Komisja ds. Nagłych PZPN, nie czekając na orzeczenie Trybunału Arbitrażowego, sama zgotowała sobie ten los. Wszystkie decyzje Trybunału Arbitrażowego przy PKOl należy wykonywać natychmiast. Jeśli PZPN się do nich nie dostosuje, mamy całą gamę możliwości. O konkretnych krokach zadecydujemy w najbliższych dniach" - podkreślił prezes Animucki.

Być może część wątpliwości zostanie rozwiana w czwartek. Tego dnia odbędzie się zaplanowane już wcześniej posiedzenie zarządu PZPN. "Jestem członkiem tego gremium i sprawa Widzewa na pewno znajdzie się w porządku obrad. W czwartek przedstawię członkom zarządu opinię w tej sprawie" - zapowiedział Animucki.

Zamieszanie związane z łódzkim klubem trwa od kilkunastu miesięcy. W styczniu 2008 roku Wydział Dyscypliny PZPN zdegradował Widzew za czyny korupcyjne jego byłego działacza Wojciecha Sz. (chodzi o sezon 2004/05).

Trybunał Piłkarski PZPN podtrzymał tę decyzję, ale 23 lipca 2008 roku Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl uznał apelację łódzkiego klubu. Stwierdził, że czyny korupcyjne Widzewa uległy przedawnieniu. Z tą decyzją nie zgodził się PZPN, który w Sądzie Najwyższym złożył skargę kasacyjną. 10 czerwca 2009 roku SN uchylił wyrok Trybunału Arbitrażowego i nakazał mu ponownie zająć się sprawą łódzkiego klubu.

Komisja ds. Nagłych PZPN - nie czekając na orzeczenie trybunału przy PKOl - uznała, że po wyroku SN obowiązują kary nałożone wcześniej przez organy związkowe, więc Widzew obecny sezon musiał rozpocząć w 1. lidze. Jako jedyny odniósł komplet czterech zwycięstw.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama