Triumf Grecji - krok 40 lat wstecz!

To nie sen. Reprezentacja Grecji wygrała XII mistrzostwa Europy. Po finałowym meczu z Portugalią (1:0) agencja Associated Press prognozuje, że zwycięstwo Greków może skierować europejski futbol o 40 lat wstecz.

Pozbawiona gwiazd reprezentacja, pod wodzą niemieckiego trenera Otto Rehhagela sprawiła największą niespodziankę w historii rywalizacji na Starym Kontynencie.

Reklama

Fakt, że Grecja nigdy nie wygrała żadnego meczu w imprezach mistrzowskich, czyni to osiągnięcie jeszcze bardziej niewiarygodnym.

"Jeśli więcej drużyn zdecyduje się grać taką taktyką jak Grecy, kładąc nacisk głównie na obronę, to piłkę nożną czeka blada przyszłość" - pisze agencja AP.

Grecy przypominają reprezentację Włoch z lat 60-tych i 70-tych. Ośmiu lub dziewięciu piłkarzy tworzy mur obronny, a pozostali próbują strzelić gola z każdej wypracowanej sytuacji. Taka taktyka objawiła się już w meczu otwarcia, kiedy to ku zaskoczeniu wszystkich Grecy pokonali gospodarzy turnieju 2:1. Po wyjściu z grupy A (remis z Hiszpanią, porażka z Rosją) Grecy wyeliminowali obrońcę tytułu Francję i Czechów, którzy zostali uznani za najładniej grającą drużynę mistrzostw.

Poprzednie mistrzostwa Europy zapadły w pamięć głównie za sprawą pięknego i ofensywnego futbolu, jaki prezentowali Francuzi. Te zakończone w niedzielę wygrała drużyna, której radość sprawiają skromne zwycięstwa 1:0, którymi od ćwierćfinału do finału eliminowali kolejnych papierowych faworytów.

Portugalczycy dwa razy spotkali się z Grekami na Euro i dwa razy przegrali. Ich trener Luis Felipe Scolari, który doprowadził Brazylię do mistrzostwa świata w 2002 roku przecież wie jak trzeba ustawić gwiazdy, aby wygrywać mecze. Owszem do finału wiedział doskonale, jednak na defensywnej Grecji zatrzymał się. Nawet tak wielcy piłkarze jak Zinedine Zidane i Thierry Henry nie mogli znaleźć recepty ma "ścianę" przed polem karnym Greków i Francja przegrała ćwierćfinał 1:0.

Przed półfinałowym meczem z Czechami, którzy w czterech meczach zdobyli 10 bramek, upatrywano końca greckiej drużyny. Tymczasem gol Traianosa Dellasa w ostatniej minucie pierwszej części dogrywki sprawił, że w finale zagrali Grecy, a czeskie gwiazdy musiały udać się do domów.

W finale mieliśmy powtórkę z meczu inauguracyjnego. Otto Rehhagel zapewniał przed meczem, że Luis Figo będzie miał aż dwóch "opiekunów", a gwiazdą Manchesteru United Cristiano Ronaldo zajmie się świetny obrońca Giourka Seitaridis.

Kiedy w 57. minucie padła jedyna bramką meczu, tak naprawdę niewielu było zdziwionych. Akcja po której Angelos Charisteas zdobył gola na wagę tytułu, była bliźniaczą powtórką sytuacji, po której Dellas pokonał czeskiego bramkarza w półfinale ME. Grecy wywalczyli rzut rożny, dośrodkował Angelos Basinas i Charisteas mimo asysty dwóch obrońców zdołał oddać skuteczny strzał głową. Napastnik, który poprowadził Werder Brema do mistrzostwa Niemiec, teraz zdobył gola na wagę mistrzostwa Europy w Euro 2004.

Rehhagel, który w piłce klubowej odnosił sukcesy z Werderem Brema i Kaiserslautern, nie widzi nic złego w stylu jaki pokazała prowadzona przez niego Grecja. Jego głównym argumentem jest fakt, że jego piłkarze nie stracili bramki przez 343 minuty.

- Grecja napisała dziś kolejny rozdział historii futbolu i mam nadzieję, ze znajdzie to uznanie w tym kraju. Liczę na to, że jak wrócimy w poniedziałek do Aten, na ulicach rozegrane zostaną niewiarygodne sceny - powiedział niemiecki trener.

Solidność gry nowego mistrza Europy docenił trener wicemistrzów Scolari. - Grecy grali wyśmienicie w obronie, a do tego potrafili wykorzystać każdy, choćby najmniejszy błąd w grze rywala - ocenił Brazylijczyk. - Chcę pogratulować mojemu koledze Otto Rehhagelowi oraz jego piłkarzom. Portugalczykom chcę powiedzieć, że zostaliśmy wicemistrzami Europy i w przyszłości postaramy się coś dla nich wygrać - dodał Scolari.

Wygląda na to, że Grecją będzie w najbliższym czasie najbardziej świętującym narodem. Za miesiąc w Atenach rozpoczną się igrzyska olimpijskie, które również będą okazją do celebrowania triumfu w Euro 2004.

- Jesteśmy mistrzami Europy, osiągnęliśmy ten sukces po latach starań. Wszyscy grecy powinni dobrze uczcić to zwycięstwo. Jesteśmy najlepszą drużyną w Europie. To niesamowita chwila - powiedział strzelec zwycięskiej bramki Charisteas. - Zasłużyliśmy na ten tytuł. Przecież w drodze na szczyt pokonaliśmy wiele wspaniałych drużyn, łącznie z Portugalią, która dziś grała naprawdę dobrze. To największa i najpiękniejsza chwila w mojej karierze - dodał napastnik Werderu.

Po doprowadzeniu Greków na szczyt, trener Rehhagel z pewnością zostanie zasypany ofertami pracy, zwłaszcza z rodzimej federacji, która szuka następcy Rudi Voellera. Rehhagel nie chce na razie mówić o przyszłości, gdyż chce pocieszyć się zwycięstwem w Euro 2004.

- Sport mówi sam za siebie. To wspaniałe uczucie zobaczyć, jak piłka nożna potrafiła zjednoczyć całą Grecję. Politycy nie są w stanie dokonać czegoś podobnego. Chcę podziękować całej drużynie i wszystkim zaangażowanym w reprezentacji. Pracowaliśmy ciężko przez ostatnie trzy lata nad stworzeniem drużyny i teraz możecie zobaczyć owoce tej pracy - powiedział Rehhagel.

INTERIA.PL/AP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje