Triumf Bostonu w Madison Square Garden

Gdy po raz ostatni, osiem lat temu w styczniu 1993 roku, Boston Celtics triumfowali w Madison Square Garden dziś 23-letni Paul Pierce uczył się jeszcze w Inglewood High School w Kalifornii. Fatalną passę występów w Nowym Jorku podopiecznych Ricka Pitino pomógł przełamać właśnie, występujący trzeci sezon wśród zawodowców skrzydłowy rodem z Kansas.

Pierce wrzucił drużynie Knicke 31 "oczek" z czego aż 14 w decydującym zrywie na przełomie drugiej i trzeciej kwarty i mimo przegranej pierwszej odsłony (21:25) Boston Celtics ograli ekipę Jeffa Van Gundy`ego 92:86.

Reklama

- Na początku gry byłem sfrustrowany, że złapałem szybko dwa przewinienia. Ale później wróciłem na parkiet rozluźniony i to był mój mecz - mówił gracz wieczoru, który trafił z pola 13 z 21 rzutów. W zespole gospodarzy dobre zawody zapisał na swym koncie Glen Rice (32 punktów), fatalnie zagrał inny as nowojorczyków Allan Houston, który trafił tylko 2 z 12 rzutów z gry!

To był istny show Kobe Bryanta. Najskuteczniejszy snajper w lidze, lider ekipy Los Angeles Lakers był nie do powstrzymania dla defensorów Rockets i wpakował "Rakietom" z Houston 45 "oczek", a jego "Jeziorowcy" triumfowali w Teksasie 99:94. Co więcej, Bryant zagrał na wręcz genialnym procencie trafiając aż 20 z 26 rzutów z pola gry w tym 10 z rzędu na początku meczu. We wspaniałym występie i skupieniu w decydujących momentach meczu Bryantowi nie przeszkodziło nawet lekkie skręcenie kolana w III odsłonie. W ostatniej minucie Bryant zdobył 4 punkty, które przesądziły o zwycięstwie gości.

- To prawdopodobnie mój najlepszy występ od kiedy gram w tej lidze. Jeszcze nigdy nie zagrałem tak skutecznie - cieszył się z udanego występu Bryant.

Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 21 grudnia

Dowiedz się więcej na temat: Boston | boston celtics | triumf | Square

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje