Trening pod okiem cudotwórcy

Guus Hiddink czyni cuda. Nie tylko doprowadził rosyjskich piłkarzy co najmniej do półfinału mistrzostw Europy, ale i potrafi odmienić pogodę.

Reprezentacja Rosji w czwartek w Wiedniu zagra z Hiszpanią o awans do finału Euro-2008. Podczas turnieju jej bazą jest ekskluzywny hotel w górskiej miejscowości Leogang, jednak Guus Hiddink zdecydował, że ekipa przyjedzie do stolicy nie dzień przed meczem, jak to zazwyczaj bywa w czasie wielkich turniejów, a już 48 godzin wcześniej.

Reklama

"Wypoczynek jest teraz równie ważny jak trening. Chcę, by piłkarze mogli przed meczem z Hiszpanią maksymalnie odpocząć" - powiedział holenderski szkoleniowiec.

Do treningów w Wiedniu służy drużynom podczas ME Franz-Horr- Stadion, na którym na co dzień występuje zespół Austrii. Mimo Euro- 2008, na przerwę w rozgrywkach ligowych zaplanowano powstanie nowej trybuny wschodniej i okolica stadionu przypomina plac budowy. Za jedną z bramek widać wylane fundamenty.

Położony prawie na obrzeżach miasta stadion otaczają ogródki działkowe. Przed wejściem znajdują się wielkie plakaty ekipy Austrii z ostatniego sezonu, na których znajdują się dwaj polscy piłkarze - Jacek Bąk i Arkadiusz Radomski.

Zaplanowany na godz. 18.00 trening "Sbornej" rozpoczął się z pięciominutowym opóźnieniem. Jako ostatni na murawie pojawił się holenderski szkoleniowiec. Zarabia około 2,5 mln euro rocznie, ale po jego sylwetce - coraz bardziej przypominającej rosyjskiego niedźwiedzia - widać, że pracodawca dba również o jego żołądek.

Przed rozpoczęciem zajęć nad Wiedniem przeszła solidna ulewa. Gdy piłkarze wyszli na rozgrzewkę ledwie mżyło, a po pojawieniu się Hiddinka przestało w ogóle padać. Po kolejnych kilkunastu minutach wyszło słońce. "Jego naprawdę stać na wszystko" - komentowali rosyjscy dziennikarze.

Trening miał być otwarty dla przedstawicieli mediów przez 20 minut, ale informacja o konieczności opuszczenia trybun zabrzmiała w głośnikach po 45. Uwagę zwracało liczne grono współpracowników Hiddinka, niewiele mniejsze niż kadra piłkarzy.

Zajęcia piłkarze rozpoczęli od "pokopania" piłki. Później przyszedł czas na tzw. dziadka, z aktywnym udziałem Hiddinka. Później jego asystenci - m.in. jeszcze dwaj niedawni piłkarze Aleksander Borodiuk (m.in. Schalke 04 Gelsenkirchen) i Igor Kornijew - zaordynowali zawodnikom ćwiczenia szybkości, m.in. starty do piłki. Oddzielnie trenowali bramkarze.

Z pełnym obciążeniem ćwiczyło 19 zawodników z pola. Wokół boiska biegał jedynie Iwan Sajenko, z którym Hiddink uciął sobie dość długą pogawędkę. Piłkarz FC Nuernberg nie jest w pełni sił i może nie wystąpić przeciw Hiszpanii.

Na pewno w czwartek Holender nie będzie miał do dyspozycji obrońcy Denisa Kołodina i sprawdzającego się w roli "jokera" Dmitrija Torbinskiego, który zdobył drugą bramkę w spotkaniu z Holandią (3:1). Obaj muszą pauzować z powodu żółtych kartek.

Reporterzy hiszpańskiej telewizji w swoich relacjach nagrywanych na stadionie Austrii Wiedeń wymieniali tylko jedno nazwisko rosyjskich graczy. Choćby na tej podstawie widać, jaką furorę robi na Euro-2008 Andrej Arszawin.

Niepozorny, cichy, najniższy w drużynie - na treningu niczym się nie wyróżniał, praktycznie ćwiczył niezauważony, a dzięki młodzieńczej twarzy 27-latek z Zenitu St. Petersburg przypominał juniora, który zabłądził na trening dorosłych piłkarzy.

"Mały wzrostem, wielki duchem. Jego postawa decyduje o obliczu drużyny. W Sankt Petersburgu zarabia 2,5 mln euro rocznie i nie bardzo kwapi się do przeprowadzki na Zachód. A kolejka chętnych ciągle się wydłuża" - powiedział PAP jeden z rosyjskich dziennikarzy.

Wszyscy przybysze z Rosji mają nadzieję, że w czwartek wieczorem będzie ona jeszcze dłuższa...

Z Wiednia - Paweł Puchalski

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: guus | Hiddink | Guus Hiddink | trening

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama