Trener Orest Lenczyk na dywaniku

Czarne chmury zebrały się nad głową Oresta Lenczyka. Jak dowiedziała się INTERIA.PL, trener Śląska został wezwany przez radę nadzorczą wrocławskiego klubu na dywanik.

Właściciele klubu przelewają miesięcznie doświadczonemu szkoleniowcowi 100 tysięcy złotych. Nic więc dziwnego, że klubowi menedżerowie oczekują od trenera pierwszego zespołu wyjaśnień dotyczących ostatnich występów drużyny z Wrocławia. Przełożeni zaniepokoili się przede wszystkim stylem gry, który w ostatnich meczach prezentują wrocławianie. Sporo do życzenia pozostawia także przygotowanie fizyczne zawodników, co zresztą przyznał sam Lenczyk po przegranym meczu z Widzewem Łódź (1-2).

Reklama

- Dobrze, że mamy dwa tygodnie przerwy, bo gdybyśmy znów grali w tygodniu, to musiałbym sobie strzelić w głowę - mówił opiekun wrocławskiej ekipy.

Z naszych informacji wynika, że posada trenera wicemistrzów Polski nie jest jeszcze zagrożona. Mimo to Lenczyka czeka długa i żmudna rozmowa z przełożonymi. Podczas spotkania ma zostać poruszona zostanie także kwestia konfliktu szkoleniowca z wrocławskimi kibicami. Sympatycy Śląska jeszcze nie tak dawno regularnie skandowali nazwisko Lenczyka. Ostatnio jednak relacje na linii trener - fani uległy znacznemu pogorszeniu.

Reputacja architekta sukcesu wrocławian z ubiegłego sezonu spadła drastycznie. Trener Lenczyk od dawna zbiera świetne referencje jako specjalista od gaszenia pożarów, bowiem potrafi wyprowadzić kolejne drużyny nawet z największych tarapatów. Nigdy jednak nie zasłynął jako szkoleniowiec, który pracowałby w klubie na dłuższą metę. Przede wszystkim dlatego, że słynie z trudnego charakteru i często popada w konflikty.

Dowiedz się więcej na temat: Ekstraklasa | piłka nożna | Orest Lenczyk | Śląsk Wrocław

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje