Trener Finów: Stać nas na więcej!

Szkoleniowiec Finów Tommi Nikunen nie krył lekkiego rozczarowania z drugiego miejsca swoich podopiecznych tuż po pierwszym w historii Mistrzostw Świata w Lotach Narciarskich konkursie drużynowym.

- Skakaliśmy po to by wygrać! Uważam, że mieliśmy i szansę i potencjał, ale nie wykorzystaliśmy ich do końca w przeciwieństwie do Norwegów - tłumaczył INTERIA.PL Nikunen.

Reklama

Skandynawowie dominują w tym sezonie na skoczniach świata. Zarówno drużyna Norwegii jak i Finlandii posiada po czterech wyróżniających się formą zawodników, którzy wygrywają wszystko co jest do wygrania.

- Nam jednak ostatnio brakuje błysku, podczas gdy Pettersen i Ljoekelsoey są w swojej życiowej formie - wyjaśnił Nikunen. - Zwłaszcza Roar, który przygotował swoje "optimum" na końcówkę sezonu. Dla niego jest to sytuacja idealna, bo większość skoczków zaczyna już powoli opadać z sił.

- Roar został mistrzem w lotach, a teraz ma bardzo realne szanse na zwycięstwo w Pucharze Świata - stwierdził opiekun fińskiej kadry. - Oczywiście Janne na pewno będzie walczy i ma poza tym ponad 200 punktową przewagę nad Ljoekelsoyem, ale z pewnością będziemy się teraz mieć bardziej na baczności, w sześciu konkursach wiele się może przydarzyć...

Żelaznym faworytem imprezy w Planicy był Matti Hautamaeki, który w ubiegłym sezonie królował na Velikance, jak nikt inny w historii skoków. W zakończonych w niedzielę zawodach zaprezentował się jednak poniżej oczekiwań.

- Matti nie ma w tym sezonie takiej formy, jak w poprzednim - skacze dobrze, plasuje się dość wysoko we wszelkich klasyfikacjach, ale o większe trofea nawet nie walczy. Dużo zależy od psychiki. Myślę, że on po prostu spisał ten sezon na straty i mimo, iż się stara, coś go gdzieś hamuje - powiedział Nikunen o dyspozycji swojego podopiecznego. - Jest to dla nas problem, ale myślę, że sobie z nim poradzimy. Mattiemu zależy teraz na dobrych startach w Turnieju Nordyckim i zobaczymy co się będzie działo dalej. W naszym zespole ten sezon należy bezdyskusyjnie do Janne Ahonena i Tamiego Kiuru.

Fińskich szkoleniowców uważa się, całkiem zasłużenie, za najwybitniejszych specjalistów w tej dziedzinie. Niesamowite są osiągnięcia Kojonkoskiego w pracy z Norwegami, ceniony jest Nikunen, jak również Hannu Lepisto.

Tymczasem dyrektor sportowy Austriackiego Związku Narciarskiego oświadczył, że Lepisto - dotychczas głowny trener Austrii - nie będzie już pracował z kadrą, a zastąpi go szkoleniowiec austriacki...

- Uważam, że Lepistoe jest dobrym fachowcem. To oświadczenie ma gorzki smak, biorąc pod uwagę brąz drużyny w Planicy, ale cóż, jeśli Austriacy czują potrzebę zmian to oczywiście jest to ich decyzja i należy ją uszanować - skomentował tę decyzję Nikunen. - Lepistoe na pewno nie pozostanie "bezrobotny", takiej klasy trenerzy zawsze są wysoko cenieni i pewnie "podbierze" go ktoś z konkurencji.

- Austriakom zdecydowanie brakuje spektakularnych sukcesów w ostatnich dwóch sezonach, ale należy pamiętać, że wcześniej (w sezonie olimpijskim - przyp. red.) wcale nie było lepiej - zakończył trener fińskiej kadry skoczków.

Rozmawiała Magda Kobus

Dowiedz się więcej na temat: szkoleniowiec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje