Trener Celtiku nie ma pretensji do Boruca

Trener Celtiku Glasgow Tony Mowbray nie wini Artura Boruca za puszczenie dwóch bramek we wtorkowym meczu 4. rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Arsenalem Londyn (0:2). Oba gole padły po rykoszetach. Przy pierwszym piłka odbiła się od Williama Gallasa, a przy drugim od obrońcy Celtiku Gary'ego Caldwella.

- Niezwykle trudno obronić takie strzały. Straciliśmy przypadkowe gole - powiedział szkoleniowiec Celtiku, cytowany przez BBC. Trener "The Bhoys" nie ukrywał żalu, że jego drużyna przegrała w takich okolicznościach. - Arsenal to jedna z najlepszych drużyn świata, ale w pierwszej połowie nie strzeliła celnie na naszą bramkę. Gdybyśmy przegrali po składnych akcjach rywali, łatwiej byłoby zaakceptować porażkę - dodał Mowbray.

Reklama

Dwubramkowa porażka na własnym boisku stawia Celtic w bardzo trudnej sytuacji przed rewanżem (26 sierpnia), ale szkoleniowiec wicemistrzów Szkocji stara się zachować optymizm. - Musimy jak najszybciej strzelić gola. Wówczas rywale zaczną się denerwować i sprawa awansu pozostania otwarta. Jeśli jednak pierwsi stracimy bramkę, nie damy rady przejść Arsenalu - przyznał Mowbray.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: gole

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje