Trener Bednarka nie naciskał PZLA

Trener brązowego medalisty mistrzostw świata w skoku wzwyż Lech Krakowiak nie wywierał presji na Polskim Związku Lekkiej Atletyki, by do ekipy włączył Sylwestra Bednarka (RKS Łódź), któremu do minimum PZLA (2,31) brakowało trzech centymetrów.

W piątek Krakowiak specjalnie przyjechał z Łodzi, aby z trybun obserwować poczynania swego zawodnika. Kiedy Bednark pokonał poprzeczkę na 2,28, a potem na 2,32, trener podskoczył z radości, rzucając się w objęcia znajomych. Gdy nieco ochłonął z emocji, powiedział:

Reklama

"Sylwka przygotowywałem na młodzieżowe mistrzostwach Europy, gdzie zdobył złoto. Po powrocie z Kowna mówiłem mu, że forma jest na tyle wysoka, że jeśli go wezmą do Berlina to naprawdę może poskakać wysoko. Jednak ustaliliśmy wspólnie, że nie wykonamy żadnego ruchu, nie będziemy naciskać, by leciał na mistrzostwa świata. Ostatecznie PZLA włączył Sylwka do ekipy.

Zastanawialiśmy się wspólnie, jakie miejsce wybrać na ostatni obóz. Uznaliśmy, że nie pojedziemy na zgrupowanie PZLA do Spały, by nie czuł tam atmosfery przygotowań do wielkiej imprezy. Potrzebny był oddech. Znaleźliśmy go w Wągrowcu. W tamtejszym ośrodku dopiero niedawno położono tartan. Dyrektorem jest lekkoatleta, który specjalnie dla nas ściągnął zeskok. Codziennie na stadionie pojawiali się kibice. Ostatni trening zrobiliśmy tuż przed wyjazdem do Niemiec, w Poznaniu. Sylwek spokojnie skakał tam 2,20" - opowiadał Lech Krakowiak.

Urodzony 28 kwietnia 1989 roku w Głownie Bednarek jest drugim polskim lekkoatletą, który stanął na podium mistrzostw świata w skoku wzwyż. Przed nim trzy medale zdobył Partyka: srebrne w Stuttgarcie 1993 i Atenach 1997 oraz brązowy w Goeteborgu 1995.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: krakowiak | pzla

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje