Transfer Szernasa, czyli wielka ściema Widzewa

Prezesi Widzewa od dłuższego czasu zapewniają, że mają dobrą ofertę z zagranicy za Darvydasa Szernasa. Czy to zwykła ściema i próba wyciągnięcia więcej z Lecha Poznań, jedynego poważnie zainteresowanego Litwinem?

O tym, że łódzki klub nie jest w najlepszej sytuacji finansowej, wiadomo od dłuższego czasu. Dwa lata spędzone w pierwszej lidze sprawiły, że dziś Widzew dokonuje już tylko transferów bezgotówkowych. Aby podreperować budżet, potrzebuje sprzedać za dobre pieniądze jednego z piłkarzy. Padło na Szernasa, którego ciągnie do mocniejszej ligi.

Reklama

Chętnych na Litwina, który w minionym roku pokonał m.in. Petra Cecha i Ikera Casillasa, miało być wielu. Mówiło się o angielskim Blackburn, niemieckim Wolfsburgu czy ukraińskim Dnipro, ale brakowało konkretów. Najbardziej zainteresowane transferem były kluby z Izraela - Hapoel Tel Awiw i Maccabi Hajfa. Jak dowiedziała się INTERIA.PL, one z pozyskania Szernasa już jednak zrezygnowały. Kto więc złożył zagraniczną ofertę za Litwina, o której w mediach opowiadają prezesi Widzewa?

- Tak naprawdę, to łodzianie są w głębokiej d...e. Byli pewni, że po Szernasa ustawi się długa kolejka chętnych, ale niewiele klubów jest nim zainteresowanych. W tej chwili Widzew nie ma dla niego żadnej zagranicznej propozycji - mówi nam jeden z menedżerów, dobrze poinformowany w transferze Litwina.

Ostatnim, który pytał o Szernasa, jest Metalist Charków (interesował się również Artjomsem Rudnevsem z Lecha Poznań). Półtora miliona euro, którego oczekuje Widzew, zniechęciło jednak Ukraińców. Oni akurat pieniądze mają, ale wyłożenie takiej kwoty za już 27-letniego Litwina byłoby dla nich zbyt ryzykowne.

Jedynym więc, który poważnie rozmawia z Widzewem o transferze Szernasa, jest Lech. Pierwsza propozycja mistrzów Polski, opiewająca na 600 tysięcy euro, została odrzucona. Druga - wyższa o 200 tysięcy - wciąż nie satysfakcjonuje łodzian, ale do porozumienia jest już o krok bliżej. Jak wiadomo nieoficjalnie, Widzew o zagranicznej ofercie mówi tylko dlatego, żeby więcej wyciągnąć od Lecha.

Co ciekawe, transfer Szernasa zablokować może... Marcin Robak. Jego kupnem poważnie zainteresowany jest turecki Konyaspor, który podobno ofertuje 800 tysięcy euro. Ale właściciel klubu Sylwester Cacek zapowiedział, że sprzeda tylko jednego z dwójki swych największych asów.

Dowiedz się więcej na temat: Widzew | transfery | Darvydas Szernas | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje