Tour de Pologne: Święto pół-Polaka

Zwycięzca trzeciego etapu Tour de Pologne Białorusin Jauheni Hutarowicz jest pół-Polakiem. We wtorek wieczorem w hotelu w Tychach przyjmował jeszcze raz gratulacje i - jak nakazuje obyczaj - wypił z kolegami z francuskiej ekipy FDJeux po lampce szampana.

- Moja babcia, dziadek i ojciec są Polakami, więc można powiedzieć, że ja jestem pół-Polakiem. Babcia mówi lepiej po polsku niż po białorusku - podkreśla Hutarowicz, który w Katowicach, po zaciętej walce, wyprzedził Argentyńczyka Lucasa Sebastiana Haedo i lidera wyścigu Australijczyka Allana Davisa.

Reklama

Powód do radości w zespole francuskim był szczególny. W tym roku zawodnicy z czterolistną koniczyną na białych koszulkach mieli dotąd na imprezach najwyższej rangi tylko jedną okazję do wypicia szampana - po zwycięstwie etapowym Sandy'ego Casara w Tour de France. Na Hutarowicza w Polsce specjalnie nie liczyli, choć - jak wyjaśnia - ma wolną rękę na finiszach z peletonu, ale musi sobie radzić sam. Tym, który miał wygrywać i na którego pracuje reszta zespołu, jest Francuz Sebastien Chavanel.

Hutarowicz woli rozmawiać po francusku, którym włada płynnie, albo po rosyjsku. - Po polsku idzie mi kiepsko, ale dużo rozumiem - mówi. Rozwiewa wątpliwości, jak wymawiać jego imię, o co toczył się spór wśród dziennikarzy w biurze prasowym.

- Jauheni albo Jewgienij. Obie formy są poprawne, bo mamy dwa oficjalne języki: białoruski i rosyjski - wyjaśnia. - Mój dziadek też Jewgienij, czyli Eugeniusz. Pochodzi z Baranowicz. Przed wojną była to Polska.

Hutarowicz urodził się w Mińsku i tam uczył się kolarstwa. Wyjechał do Francji w 2002 roku. Dostrzeżono go dwa lata wcześniej na mistrzostwach świata w Plouay, gdzie w wyścigu juniorów, jeszcze jako szesnastolatek, zajął 14. miejsce.

- Powiedzieli mi: słuchaj, jak skończysz 18 lat, zgłoś się do nas. I tak zrobiłem. Trafiłem do drużyny juniorskiej w Szampanii - UV Aube, w której był już jeden Białorusin, a potem do innych zespołów francuskich. W FDJeux jeżdżę od trzech lat. Chciałbym dłużej, ale nie ukrywam, że mam też inne propozycje - przyznaje.

Hutarowicz odniósł do tej pory 14 zwycięstw w zawodowym peletonie, ale w wyścigach niższej rangi niż Pro Tour. Zapytany, czy wobec tego wygraną w Katowicach ceni najwyżej, zawahał się i odparł, że... nie. - Dwa zwycięstwa w mistrzostwach Białorusi. Liczy się tytuł - podkreślił.

Konkurencja na Białorusi jest obecnie silniejsza niż w Polsce. - Kuczyński, Siucau albo po rosyjsku Siwcow, Kiryjenka, Samojlau albo Samojłow, Kunicki, Usow albo Usau. Jest nas sześciu w Pro Tour - wylicza.

W ubiegłym roku zadebiutował w Tour de France, w którym zajął... ostatnie miejsce, ale wspomina to z rozbawieniem. - Byłem szczęśliwy. Po pierwsze, że skończyłem wyścig, a po drugie - że ostatni. Nikt nie pamięta, kto był przedostatni, a ostatniego pamiętają. Wszyscy mówili: patrz, to ten ostatni. Udzieliłem wtedy wielu wywiadów. W tym roku nie jechałem Tour de France. Nie chcieli sprinterów. Drużyna postawiła na górali, Casara i Le Mevela.

Hutarowicz chętnie przyznaje się do polskich korzeni. Podkreśla, że ma rodzinę w Poznaniu, w Warszawie. Poznań odwiedza często, jadąc samochodem z Francji na Białoruś. Po sukcesie w Katowicach dostał od poznańskich krewnych sms z gratulacjami. O startach w barwach biało-czerwonych jednak nie myśli, bo wiązałoby się to z przyjęciem polskiego obywatelstwa.

- Ciężko by było - odpowiada na taką sugestię. - Urodziłem się na Białorusi i czuję się Białorusinem. We Francji żyję osiem lat, ale nie zamierzam tam zostawać. Mam żonę Białorusinkę i trzyletnią córeczkę, z którymi pewnego dnia wrócę na Białoruś. Na razie mieszkamy we Francji.

Hutarowicz zapowiada, że nie powiedział na Tour de Pologne ostatniego słowa. - Jestem w dobrej formie. W poniedziałek po 240 kilometrach czułem się jak po treningu. Koledzy byli wypompowani, a ja nie. Chcę jeszcze coś wygrać w tym wyścigu. W Cieszynie czy w Krakowie... Gdzie się tylko da.

Rozmawiał Artur Filipiuk

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje