Tonkow nadal w CCC-Polsat

Było jak w filmie sensacyjnym. I jak w filmie skończyło się happy endem. Paweł Tonkow, najbardziej cenny kolarz w polskiej grupie CCC-Polsat, nie został podkupiony przez konkurencję, choć niewiele brakowało.

Ostatnio pojawiły się plotki, że Tonkow ma zamiar odejść z CCC i przenieść się do ekipy Phonak. Powodem miały być nie najlepsze warunki na zgrupowaniu w Hiszpanii - Rosjanin wyjechał po jednym dniu pobytu - i szansa startu w Tour de France. Menedżer Tonkowa dostał superofertę ze szwajcarskiej grupy i chciał zerwać kontrakt z Polakami. - To nieprawda, że Paweł był niezadowolony z warunków na zgrupowaniu - mówi nam Dariusz Miłek, sponsor CCC. - Wyjechał nagle do Barcelony, bo okradli jego matkę. A Phonak rzeczywiście nagle zapałał chęcią skaperowania nam Tonkowa. Zaproponował mu większe pieniądze. Chciał nawet zapłacić karę za zerwanie umowy. Jednak kontrakt to rzecz święta i po naszym piśmie do światowej federacji opisującym całą sytuację Szwajcarzy cichcem wycofali swoją propozycję. Nie ma takiej możliwości, byśmy stracili Rosjanina.

Reklama

Postanowiliśmy zasięgnąć informacji u najbardziej zainteresowanego. Gdy do niego zadzwoniliśmy, akurat był na treningu, dlatego nie mógł wiele powiedzieć.

- Nieprawda, bym odchodził z CCC - zdradził Tonkow "Super Expressowi". - Jestem zadowolony z tej grupy. Nie mam powodów do narzekań. Oferta z Phonaka była, ale za późno.

Więcej wyjaśnia Miłek.

- Całe zamieszanie wyniknęło z powodu nieumiejętnego prowadzenia rozmów przez menedżera Pawła. Faktem jest, że u nas Tonkow zarobi mniej, ale my byliśmy szybsi - śmieje się sponsor. - A opowieści Sprucha o naszej słabości są po prostu głupie. Powinien zająć się ściganiem, a nie rozpuszczaniem plotek.

Dyrektor sportowy grupy Andrzej Sypytkowski oświadczył, że na podstawie rozmów z organizatorami Giro może stwierdzić, iż udział CCC-Polsat w tegorocznym wyścigu Dookoła Włoch jest pewny. Liderem grupy w tej imprezie byłby właśnie Tonkow, zwycięzca Giro z 1996 r.

Wczoraj Sypytkowski poleciał w czwartek do Paryża na spotkanie przedstawicieli najsilniejszych ekip kolarskich dotyczące startu w Tour de France.

- Udział w tym wyścigu wymaga wielu przygotowań, co oznacza, że w tym roku nie zgłaszamy chęci startu w Wielkiej Pętli. Dlaczego jednak nie w wystartować w 2004 roku? - mówi Sypytkowski.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: Polsat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje