Tomaszewski: Dołują polski brylant

- Łukasz po wpadce z Chelsea zrehablilitował się występem z Liverpoolem. Potwierdził i udowodnił, że jest w tej chwili najlepszym bramkarzem w Polsce. Ale w Arsenalu wciąż jest numerem "dwa" - podkreśla Jan Tomaszewski.

Legendarny bramkarz reprezentacji Polski, Jan Tomaszewski, nie wpada w euforię po wtorkowym występie Łukasza Fabiańskiego przeciwko Liverpoolowi. W rozmowie z INTERIA.PLTomaszewski twierdzi, że 24-letni golkiper Arsenalu udowodnił, że jest numerem jeden w bramce reprezentacji Polski, lecz w klubie wciąż pozostaje w cieniu Manuela Almunii.

Reklama

- Łukasz po wpadce z Chelsea zrehablilitował się tym meczem. Potwierdził i udowodnił, że jest w tej chwili najlepszym polskim bramkarzem. Ale w Arsenalu wciąż jest numerem dwa. Ostatnie mecze Kanonierów pokazały, że drużyna czeka na powrót kontuzjowanego Almunii. On na pewno wróci do bramki - uważa Tomaszewski.

Twierdzi wręcz, że niemożliwym jest wygranie rywalizacji z hiszpańskim bramkarzem, którego niektórzy typują na kandydata do bramki reprezentacji Anglii (pojawiły się propozycje przyznania angielskiego obywatelstwa dla Hiszpana, aby ten mógł bronić bramki "Trzech Lwów").

- Należy się cieszyć, że Łukasz bronił dobrze i będzie wchodził do bramki w meczach pucharowych jako zastępca Almunii. Ale na dłuższą metę może dojść do takiej sytuacji, jaką miał Jerzy Dudek w Liverpoolu. Tam bronił Pepe Reina, a Jurek siedział na ławie. Dlatego w czerwcu Fabiański będzie musiał się zdecydować. Czy chce zostać na ławce w Londynie, czy odejść. To najwyższy czas. Jak nie teraz, to kiedy? Łukasz pokazał klasę, ale ona musi być eksponowana co tydzień w ligowych meczach - podkreśla "bramkarz, który zatrzymał Anglię". Bo podobnie jak menedżer Arsenalu, Arsene Wenger docenia talent wychowanka szkółki bramkarskiej w Szamotułach.

- Fabiański może być światowej klasy bramkarzem, lecz jeśli jego talent nie eksploduje teraz, to nie stanie się tak na pewno w przyszłości na ławce rezerwowych. Arsenal też musi zdać sobie sprawę, że trzymając chłopaka na rezerwie, dołuje piłkarski brylant. Dlatego on musi być na stałe numerem 1. Bo jak się wchodzi na "łataj-dziurę", to nie odczuwa się regularnie stresu meczowego - wyjaśnia Tomaszewski.

Bramkarz "Orłów Górskiego" podkreśla też rolę Fabiańskiego w reprezentacji Polski. Jego zdaniem, nie mamy obecnie lepszego fachowca między słupkami.

- Reprezentacja może liczyć na Łukasza. On pokazał to już w meczach eliminacyjnych. Teraz cała kariera przed nim, a w kadrze w tej chwili nie ma konkurentów. Bo kto inny? Artur Boruc? Tomasz Kuszczak? Sebastian Przyrowski? Nie. To Fabiański jest numerem jeden w Polsce, ale czy to wykorzysta, zobaczymy w czerwcu - kończy rozmowę Jan Tomaszewski.

Zobacz zdjęcia z meczu Liverpool - Arsenal!!

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Fabiański | bramki | bramkarz | Łukasz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama