Tomasz Sikora zadowolony z przygotowań

Najlepszy polski biathlonista Tomasz Sikora w poniedziałek wrócił ze zgrupowania we włoskiej Anterselvie, a już w sobotę wyleci do Vancouver, by przetestować olimpijskie trasy. Z dotychczasowych przygotowań jest bardzo zadowolony, a osiągane na treningach wyniki są lepsze niż w ubiegłych latach.

- Mam za sobą trzy zgrupowania - w austriackim Ramsau, estońskiej Otepaeae i włoskiej Anterselvie, a tylko jeden trening musieliśmy zmodyfikować ze względu na złą aurę. Pogodę mieliśmy wręcz idealną. Chyba ktoś nad nami czuwa - powiedział Tomasz Sikora.

Reklama

Jak dodał, we Włoszech trenował bardzo ciężko, a do tego odbył już pierwsze sprawdziany.

- Cztery razy sprawdzałem formę na strzelnicy, mam za sobą jeden test biegowy, a raz zorganizowaliśmy sobie mini-zawody. Efekty? Nie ukrywam, że wyniki napawają optymizmem. Osiągałem bardzo dobre rezultaty, lepsze niż w poprzednich latach, ale pamiętajmy, że do sezonu zimowego jeszcze daleko - przyznał wicemistrz olimpijski z Turynu w biegu ze startu wspólnego.

W poprzednim sezonie Sikora był zadowolony z formy biegowej, ale często zawodził na strzelnicy.

- Co nie oznacza, że teraz więcej czasu spędzam na ćwiczeniu tego elementu. W biathlonie niczego nie można zaniedbać, strzelanie trzeba umiejętnie połączyć z biegiem. Tylko wtedy można liczyć na sukcesy - zaznaczył.

W tym roku 35-letni zawodnik Dynamitu Chorzów zrezygnował z przygotowań indywidualnych i ćwiczy wspólnie z resztą kadry. - To znacznie łatwiejsze. Widać to zwłaszcza na strzelnicy. Trener może od razu korygować błędy, służyć radą. Samemu nie zawsze można dostrzec wszystkie niuanse - dodał.

Jak przyznał, mimo poprawy nie wszystko jeszcze funkcjonuje idealnie. - Popełniam ciągle ten sam błąd - pudłuję strzelając nieco na prawo. Próbujemy to korygować i mam nadzieję, że przed rozpoczęciem sezonu wszystko uda się uporządkować - powiedział.

We włoskiej Anterselvie biathlonistom towarzyszył lekarz, którego wcześniej brakowało.

- Nie wiadomo czy współpraca będzie długotrwała. Na pewno lekarz jest nam potrzebny. W letnim okresie przygotowawczym rzadko co prawda dochodzi do infekcji, ale zimą stała opieka medyczna jest niezbędna - ocenił.

Pięciodniową przerwę między zgrupowaniami Sikora poświęcił głównie na odpoczynek i załatwienie zaległych spraw osobistych. - Chcę się trochę nacieszyć rodziną. Ruszać będę się niewiele, może tylko pojeżdżę na rowerze - dodał.

W sobotę trzykrotny medalista mistrzostw świata odleci do Vancouver, by przetestować trasy olimpijskie. W lutym po raz piąty wystąpi w igrzyskach.

- Trener Romand Bondaruk zapowiedział już, że na miejscu zorganizujemy sobie mini-olimpiadę. Czeka nas jeszcze więcej pracy, niż to było na poprzednich zgrupowaniach. Na pewno będzie bardziej intensywnie, ale wszystko robimy pod kątem startu w igrzyskach - powiedział.

Z Kanady Sikora wróci 31 sierpnia. Początek rywalizacji w Pucharze Świata jest zaplanowany w szwedzkim Oestersund na 2-6 grudnia.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: W.E. | Vancouver | trasy | Anterselva | Tomasz Sikora | sikora

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje