Tomasz Majewski wicemistrzem świata!

Tomasz Majewski zdobył srebrny medal w konkursie pchnięcia kulą w pierwszym dniu lekkoatletycznych mistrzostw świata w Berlinie. Polaka wyprzedził tylko Amerykanin Cantwell.

- Nie będzie ery Tomasza Majewskiego - tak sam skomentował tuż po konkursie mistrz olimpijski z Pekinu zdobycie srebrnego medalu w pchnięciu kulą 12. lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie.

Reklama

Zawodnik AZS AWF Warszawa uzyskał odległość 21,91, cztery centymetry gorszą od jego rekordu Polski, ale nie ukrywał złości i rozczarowania. "Przegrałem! Z czego mam się cieszyć? Złoty medal był w moim zasięgu" - powiedział i dodał: - Pocieszam się tylko tym, iż żaden kulomiot bezpośrednio po sięgnięciu po złoto igrzysk olimpijskich nie został mistrzem świata.

Wygrał, najlepszym w tym roku rezultatem na świecie, Amerykanin Christian Cantwell - 22,03 m. Na podium stanął jeszcze Niemiec Ralf Bartels z rekordem życiowym 21,37 m.

W sobotę rozdano ponadto jeszcze dwa komplety medali - na 10 000 m kobiet triumfowała, pod nieobecność mistrzyni olimpijskiej Etiopki Tirunesh Dibaby, 19-letnia Kenijka Linet Chepkwemoi Masai - 30.51,24, która na ostatnich metrach wyprzedziła Etiopki - Meselech Melkamu - 30.51,24 i mistrzyni olimpijską (2004) i świata (2007) na 5000 m Meseret Defar - 30.51,95.

Przed południem natomiast w centrum miasta, przed Bramą Brandenburską, najlepszy w chodzie na 20 km okazał się mistrz olimpijski z Pekinu - Rosjanin Walery Borczyn. Na drugim miejscu uplasował się Chińczyk Hao Wang, a na trzecim Meksykanin Eder Sanchez.

Polacy na metę dotarli bardzo zmęczeni. Artur Brzozowski (Znicz Biłgoraj) zajął 26. miejsce, a Jakub Jelonek (AZS AWF Kraków) 38. Drugi z nich potrzebował nawet pomocy sztabu medycznego. - Czułem się bardzo słabo, miałem mroczki przed oczami - przyznał Jelonek.

W południowej sesji o awans do finału walczyły tyczkarki. Brązowa medalistka ateńskich igrzysk - Anna Rogowska (SKLA Sopot) i wicemistrzyni świata z Helsinek - Monika Pyrek (MKL Szczecin) schodziły ze skoczni zadowolone i uśmiechnięte. Obie zgodnie stwierdziły, że eliminacje są znacznie trudniejsze od finału.

Nie udało się to natomiast Joannie Piwowarskiej (AZS AWF Warszawa), która w pierwszej próbie przeskoczyła 4,25, ale 4,40 okazało się być za wysoko.

Do półfinału na 100 m nie awansował Dariusz Kuć (AZS AWF Kraków), który po raz pierwszy miał okazję rywalizować w jednej serii z mistrzem olimpijskim i rekordzistą świata Usainem Boltem.

W piątym, ostatnim biegu ćwierćfinałowym zajął wynikiem 10,38 ósme, ostatnie miejsce. Jamajczyk niespodziewanie był drugi (10,03), ale przez cały dystans kontrolował sytuację. Wygrał Daniel Bailey (10,02) z Antigui i Barbudy.

Bolt, tradycyjnie już, przeszedł obok dziennikarzy bez słowa komentarza, poklepując jedynie mijanych po drodze zawodników. - Nie mogę być zadowolony, bo 10,38 jest przeciętnym wynikiem. Celem był awans do półfinału. Nie wyszedł mi jednak start i się spiąłem - skomentował Kuć.

Czasy poniżej 10 sekund uzyskali w ćwierćfinałach: Jamajczyk Asafa Powell - 9,95 i Amerykanin Tyson Gay - 9,98.

Przed południem do finału zakwalifikowali się Katarzyna Kowalska (3000 m z przeszkodami) i mistrz olimpijski z Syndey Szymon Ziółkowski (rzut młotem). Zawodniczka LKS Vectra DGS Włocławek) wynikiem 9.26,93 o ponad siedem sekund poprawiła rekord życiowy. Jak przyznała, trochę przestraszyła się, że na ostatniej prostej rywalki ją wyprzedzą. - Uratował mnie spokój. W finale nie mam nic do stracenia. Jeśli znajdę się w ósemce, będzie to wielki sukces - stawia otwarcie sprawę Kowalska.

Ziółkowski (AZS Poznań) cieszył się, że po raz pierwszy w życiu udało mu się w mistrzostwach świata w pierwszej próbie zakwalifikować do finału. Nie był jednak zadowolony z techniki. - Ten rzut (77,89) daleko odbiega od jakiejkolwiek estetyki w tej konkurencji - ocenił.

Przypomniał, że podobnie było w 2000 roku w igrzyskach olimpijskich w Sydney. - Tam trener Czesław Cybulski zażyczył sobie, by w eliminacjach rzucać na maksa i też wywinąłem takiego "fiflaka" jak teraz. Nie miałbym nic przeciwko temu, by w Berlinie tak samo się skończyło jak w Australii - dodał.

Niespodzianką zakończyły się kwalifikacje w trójskoku. W finale nie wystąpi Nadieżda Alechina, mająca najlepszy w tym roku rezultat na świecie - 15,14 (26 lipca w Czeboksarach). Rosjanka osiągnęła w trzeciej próbie - po dwóch nieudanych - odległość zaledwie 13,60. Trybańska uzyskała szesnasty wynik - 14,06, gorszy o 18 cm od rekordu życiowego.

Z Berlina Marta Pietrewicz (PAP)

Konkurs pchnięcia kulą mężczyzn

1. Christian Cantwell - USA (22,03 m) 
2. Tomasz MAJEWSKI - Polska (21,91 m)
3. Ralf Bartles - Niemcy (21,37 m)

CZYTAJ TAKŻE:

ZOBACZ SYLWETKĘ TOMASZA MAJEWSKIEGO

Dowiedz się więcej na temat: olimpijski | medal | AWF | majewski | Tomasz Majewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje