Tomasz Gollob jedzie dzisiaj po tytuł mistrza świata

Po długich latach fantastycznej kariery i ostrych życiowych zakrętów Tomasz Gollob jest o krok od upragnionego tytułu mistrza świata. Najlepszy polski żużlowiec prowadzi w klasyfikacji generalnej Grand Prix i już dzisiaj we włoskim Terenzano może zapewnić sobie trofeum.

INTERIA.PL zaprasza na relację na żywo z GP Włoch - początek w sobotę o godz. 20.00!

Reklama

Do końca tegorocznego cyklu pozostały jeszcze dwie eliminacje - dzisiejsza w Terenzano i finałowa Grand Prix Polski w Bydgoszczy (9 października). Jest więc jeszcze 48 punktów do zdobycia, a Gollob wyprzedza w "generalce" Jasona Crumpa o dziewiętnaście punktów i Jarosława Hampela o dwadzieścia, jednak polski as jest w takim gazie, że nawet sam Crump twierdzi, że nikt go nie zatrzyma.

Młodszy z braci Gollobów od ponad dwudziestu lat jest w ścisłej światowej czołówce, czym wyrobił sobie pozycję jednego z najlepszych żużlowców w historii. Jednak jego droga na sam szczyt jest długa i kręta. Sześciokrotnie zdobywał medale indywidualnych mistrzostw świata, ale wciąż czeka na najważniejsze trofeum.

Najbliżej był w 1999 roku, gdy przed finałowym turniejem prowadził w klasyfikacji generalnej. Nie udało się, bo tydzień przed najważniejszym startem w swojej karierze rozbił się podczas finału Złotego Kasku. Wypadek wyglądał koszmarnie. Doznał wstrząśnienia mózgu i lekarze musieli amputować mu koniuszek palca. Na finał do Vojens jednak pojechał, co już samo w sobie było cudem. Niestety, kolejny się nie wydarzył. Obolały Gollob nie obronił przewagi i mistrzem został Tony Rickardsson.

Pomny bolesnej porażki wyciągnął wnioski. Przed kilkoma dniami odpuścił finał indywidualnych mistrzostw Polski, aby najważniejsze trofeum znów nie wyśliznęło mu się z rąk.

Dwie eliminacje przed końcem cyklu GP jest murowanym faworytem. Jeździ fantastycznie, w czerwcu złamał barierę 5000 punktów w Ekstralidze i zaliczył 60. komplet punktów. Wciąż bije rekordy toru - aż trudno uwierzyć, że w kwietniu skończy czterdziestkę! Jego ojciec Władysław twierdzi, że w przypadku Tomka wiek nie jest problemem i przed jego synem jeszcze kilka dobrych lat jazdy na najwyższym światowym poziomie.

Gollob to sportowy fenomen. Taki typ sportowca, który mógłby osiągać sukcesy w wielu dyscyplinach. W młodości grał w tenisa stołowego, ścigał się w motocrossie, dobrze gra w piłkę nożną i hokeja. Nie załamują go niepowodzenia, fantastycznie radzi sobie z presją. W jednym z wywiadów przyznał, że stres pozytywnie go nakręca, że jeździ mu się tym łatwiej, im większe są oczekiwania wobec niego.

Na początku kariery w Grand Prix musiał radzić sobie z wrogim nastawieniem sporej części zagranicznych rywali. Mówiło się nawet o koalicji przeciwko brawurowo jeżdżącemu młodzikowi. Gollob nie pękł, bo to typ twardziela, który pewnie zmierza do obranego celu.

Wygrał dziewiętnaście turniejów Grand Prix, czterdzieści razy stawał na podium, jest pięciokrotnym drużynowym mistrzem świata, osiem razy zdobywał indywidualne mistrzostwo Polski, a siedem razy drużynowe, był drużynowym mistrzem Anglii i Szwecji. Teraz wreszcie pora na tytuł indywidualnego mistrza świata. Jeśli nie dziś, to najpóźniej za dwa tygodnie.

Czołówka klasyfikacji generalnej GP przed dwoma ostatnimi eliminacjami

1. Tomasz Gollob (Polska) 141 pkt

2. Jason Crump (Australia) 122

3. Jarosław Hampel (Polska) 121

4. Kenneth Bjerre (Dania) 98

5. Rune Holta (Polska) 88

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | Grand Prix | gollob | Tomasz Gollob

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje