Tłuczyński: Nie zlekceważyliśmy Argentyny

- Liczą się dwa punkty, za tydzień nikt nie będzie pamiętał, w jakim stylu wygraliśmy - powiedział Tomasz Tłuczyński po meczu z Argentyną (24:23) w mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych.

Grałeś kiedyś w takim "chorym" meczu w reprezentacji?

Reklama

Tomasz Tłuczyński: - Nie pamiętam. Ciężko się gra przeciwko takim zespołom z ofensywną obroną, bo nie mamy z nimi częstego kontaktu,nie gra się z nimi co dzień. Trzeba się ruszać bez piłki, oni byli szybcy na nogach i w ogóle grali dobrze. Na spotkania z takim zespołem musimy być lepiej przygotowani i skoncentrowani.

Przed meczem pewnie trudno byłoby ci wyobrazić taką sytuację, że 19 sekund przed końcem trzeba wziąć czas, by ratować wygraną z Argentyną...

- Miejmy nadzieję, że tak już nie będzie. Liczą się dwa punkty, za tydzień nikt nie będzie pamiętał, w jakim stylu wygraliśmy, tym bardziej jeśli będą lepsze wyniki.

Można by to wytłumaczyć zlekceważeniem przeciwnika,bo przecież Argentyna w piłce ręcznej do potęg - delikatnie mówiąc - nie należy.

- Nie zlekceważyliśmy ich. Doprowadziliśmy przecież do wysokiego prowadzenia, sześcioma bramkami. Potrafimy grać i to lepiej od nich, tylko trzeba wykorzystywać taką przewagę jaką mieliśmy na dobicie rywala. Nie możemy pozwolić, żeby się podniósł, trzeba mieć zimną głowę. To wszystko wiemy, tylko dzisiaj nie wychodziło.

Rozmawiał Leszek Salva, Goeteborg

Dowiedz się więcej na temat: Stylu | reprezentacja szczypiornistów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje