"Teraz wszystko zależy ode mnie"

- Panathinaikos to duży skok dla mnie w mojej przygodzie z piłką. Tego klubu nikomu nie trzeba przedstawiać, regularnie gra w Lidze Mistrzów. Legia i Panathinaikos doszły do porozumienia, teraz wszystko zależy ode mnie - powiedział Jakub Wawrzyniak, który najprawdopodobniej zostanie piłkarzem Panathinaikosu Ateny.

- Kontraktu jeszcze nie podpisałem ale myślę, że nie będzie z tym problemów. O 14 mam samolot do Grecji, jutro wspólnie z menedżerem zasiądziemy do rozmów na temat kontraktu, który najprawdopodobniej podpiszę na 3 lata - dodał lewy obrońca Legii, i reprezentacji Polski.

Reklama

Dwa dni nie chciałeś nic mówić o ewentualnym transferze...

- Pytałeś o Bundesligę więc nic nie wiedziałem na ten temat. Tak naprawdę rozwój sytuacji nastąpił wczoraj. Negocjacje trwały od rana do późnych godzin nocnych.

Panathinaikos to mocny klub. Cieszysz się z takiego rozwiązania?

- Chyba każdy na moim miejscu by się cieszył. Choć przez półtora roku w Legii poznałem wielu fajnych ludzi, kupiłem też dom w stolicy (co potwierdza to, że bardzo poważnie traktowałem ten klub). Otrzymałem jednak fajną ofertę i myślę, że mój sukces jest sukcesem całej drużyny. Prawda jest taka, że dzięki dobrej grze całego zespołu mogłem się wypromować. Koledzy dołożyli więc cegiełkę do mojego transferu.

Jakie chwile w Legii będziesz wspominał najmilej?

- Chyba rzut karny i zdobycie Pucharu Polski. Ale generalnie wszystkie chwile były fajne, bardzo dobrze się czułem w Warszawie. Zresztą, po kilku miesiącach w Warszawie już nie wyobrażałem sobie, że mógłbym zagrać w innym polskim klubie.

Co byś chciał osiągnąć w Grecji?

- W małym procencie chciałbym zdobyć trochę tego tyle, ile Krzysztof Warzycha, choć to legenda tego klubu i nie mogę się do niego porównywać. Chciałbym jednak się tam rozwinąć i grać o najwyższe cele.

Orientowałeś się już jak duża jest konkurencja w Panathinaikosie na twojej pozycji?

- Nie patrzyłem, kto tam gra na mojej pozycji, ale jeśli chcę się rozwijać, to muszę zaryzykować. Trzeba pchać się w nieznane i wchodzić w sytuacje niekomfortowe. Także nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia.

Spotkasz tam byłych legionistów - Aco Vukovicia, Piotra Włodarczyka. Nie będziesz się czuł samotny w Grecji.

- Koledzy się śmieli, że po odejściu Vuko, zmieniłem szafkę i nawet chciałem wziąć po nim numer. Nie zezwalają na to jednak przepisy PZPN. Teraz się śmieją, że dalej podążam drogą Aco. Dickson Choto żartował, że teraz on zajmie miejsce po Vuko i może także wkrótce wyjedzie do Grecji. Jak będzie tylko okazja, na pewno skontaktuje się z Aco. Piotra Włodarczyka osobiście nie poznałem, nie grałem z nim w jednej drużynie, ale słyszałem że to dusza towarzystwa.

Odwiecznym rywalem Panathiniskosu jest Olimpiakos, gdzie gra twój kolega z reprezentacji Polski - Michał Żewłakow.

- Mam nawet zaraz do Michała zadzwonić, aby zrobić taki mały wywiad środowiskowy. Mecze naszych klubów będą teraz miały dodatkowy smaczek.

Czy Legia jest takim klubem, z którego łatwiej wyjechać za granicę?

- Jak przychodziłem do Legii, to Mirosław Trzeciak mówił, że stąd łatwiej o wyjazd za granicę niż z każdego innego miejsca w Polsce. Podchodziłem do tego z pewną rezerwą, ale faktycznie tak jest. Legia to czołowy klub w Polsce, szanowany w Europie. W moim przypadku duże znaczenie miała jeszcze reprezentacja i gra u Leo Beenhakkera.

W takim razie powodzenia i wszystkiego najlepszego w nowym klubie.

- Dziękuję bardzo. Ja Legii życzę zdobycia tytułu mistrza Polski.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | klub | panathinaikos

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje