T-Mobile Ekstraklasa: Kolejka sensacji

Piłkarze Śląska Wrocław ponieśli pierwszą porażkę w sezonie T-Mobile Ekstraklasy, przegrywając w piątej kolejce u siebie z Widzewem Łódź 1-2 (0-2). Już w piątek prowadzący w tabeli Lech Poznań uległ Górnikowi Zabrze (1-2).

Ekstraklasa: Wyniki, tabela i strzelcy - Kliknij tutaj i dowiedz się więcej!

Reklama

Po piątkowej porażce Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze (1-2) niedzielne spotkanie było dla wrocławian znakomitą szansą na objęcie prowadzenia w tabeli Ekstraklasy, tym bardziej, że do składu wrócili Sebastian Mila i Amir Spahic (zabrakło ich w meczu 4. rundy eliminacji LE z Rapidem Bukareszt - 1-1).

Kluczowa dla losów zwycięstwa była końcówka pierwszej połowy, w której najpierw Nika Dżalamidze wykończył efektownym strzałem kontrę łodzian w 33. minucie. Pięć minut później piłkę do bramki gospodarzy głową skierował Jarosław Bieniuk.

Kibice Śląska doczekali się tylko jednego gola swojej drużyny, uzyskanego przez Sebastiana Milę w 65. minucie. To jednak było zbyt mało, by odebrać zwycięstwo niepokonanemu od początku sezonu Widzewowi. Po pięciu kolejkach wrocławianie są wiceliderem Ekstraklasy, a łodzianie zajmują piąte miejsce.

W drugim niedzielnym spotkaniu Ruch Chorzów wygrał przed własną widownią z Jagiellonią Białystok 1-0 (0-0).

Już w siódmej minucie zespół przyjezdny miał okazję do objęcia prowadzenia, bowiem sędzia podyktował rzut karny, gdy Rafał Grodzicki sfaulował Dawida Plizgę. Zawiódł jednak Tomasz Frankowski, który zmylił chorzowskiego bramkarza, ale trafił w słupek.

Kluczowe dla losów spotkania okazało się wejście napastnika gospodarzy Pawła Abbotta. Potrzebował ośmiu minut, by trafić do siatki, dobijając strzał Arkadiusza Piechy.

W sobotę piłkarze Wisły Kraków przegrali pierwszy raz w tym sezonie Ekstraklasy. W piątej kolejce mistrzowie Polski ulegli u siebie 0-1 Lechii Gdańsk, która nie wygrała wcześniej ani razu.

Wiślacy chyba jeszcze nie otrząsnęli się po wtorkowej porażce 1-3 z APOEL-em Nikozja w eliminacjach Ligi Mistrzów. W spotkaniu z Lechią - po słabej pierwszej połowie - ruszyli do szturmu dopiero po przerwie, ale zostali "skarceni" kontratakiem i golem Piotra Wiśniewskiego w 54. minucie.

W Warszawie Polonia, grająca w mocno zmienionym składzie w porównaniu z meczem z Widzewem Łódź (0-1), pokonała PGE GKS Bełchatów 2-1. Jedną z bramek dla gospodarzy - już czwartą w sezonie - zdobył Bruno Coutinho.

Po meczu trener gości Paweł Janas (były szkoleniowiec Polonii) narzekał na wąską kadrę swojego zespołu i liczne kontuzje. Jego podopieczni przegrali w słabym stylu trzeci raz rzędu, a w sumie po raz czwarty w obecnym sezonie.

W innym rozegranym sobotnim meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała uległo u siebie Koronie Kielce 2-3. Goście, przed sezonem skazywani przez niektórych na walkę o utrzymanie, na razie spisują się bardzo dobrze. W pięciu meczach zdobyli dziewięć punktów. Co innego bielscy piłkarze - oni na razie mają tylko trzy "oczka".

To pierwsza porażka Podbeskidzia na własnym stadionie w meczu o ligowe punkty od 20 marca 2009 roku. "Górale" ulegli wówczas na zapleczu ekstraklasy Górnikowi Zabrze 0-1.

Właśnie ten ostatni zespół sprawił w piątek sporą niespodziankę - na własnym boisku wygrał z prowadzącym w tabeli Lechem 2-1. Goście zdobyli gola dopiero w ostatniej minucie (Sergiej Kriwiec), wcześniej bramkarza "Kolejorza" pokonali Aleksander Kwiek i Adam Banaś z rzutu karnego.

Po raz kolejny zawiodło Zagłębie. Lubinianie zaledwie zremisowali z Cracovią 1-1, choć goście kończyli mecz w dziewiątkę.

W poniedziałek ŁKS Łódź, który jeszcze nie zdobył gola w tym sezonie Ekstraklasy, sprawdzi swoją formę w starciu z warszawską Legią.

W siedmiu spotkaniach 5. kolejki padło 18 goli. Sędziowie pokazali trzy czerwone i 32 żółte kartki. Na trybunach zasiadło około 27 800 widzów.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje