Sztylet w serca Anglików!

Poniedziałkowa angielska prasa ubolewa nad porażką w niedzielnym meczu piłkarskich mistrzostw Europy 2004 z Francją.

Anglicy do 90. minuty prowadzili 1:0 z obrońcami tytułu, jednak dwa gole Zinedine Zidane'a sprawiły, że zajmują ostatnie miejsce w grupie B.

Reklama

"Tak blisko zwycięstwa, następnie dwie minuty agonii" - tytułuje relację z meczu The Sun. "Czekała nas magiczna noc po wspaniałym zwycięstwie, które miało nas wprowadzić na drogę po trofeum Euro 2004. Jednak przyszły szalone dwie minuty doliczonego czasu gry, które zamieniły wszystko w koszmar" - komentuje reporter "The Sun".

Co ciekawe gazeta nie ma wielkich pretensji do Davida Beckhama za nie wykorzystanie rzutu karnego w 72. minucie meczu. Wszyscy podkreślają wspaniałą interwencję Fabiena Bartheza, który obronił strzał kapitana reprezentacji Anglii.

Dostało się za to Stevenowi Gerrard'owi, za podanie do bramkarza, które przeciął Thierry Henry, który za chwilę został sfaulowany w polu karnym przez Davida James'a. Rzut karny na bramkę zamienił Zidane i porażka Anglików stała się faktem.

"Gerrard może o tym koszmarnym podaniu pamiętać latami, ale musi się podnieść. Zostały jeszcze dwa mecze i nic nie jest skończone".

"Anglia rozbita przez Zidane'a" zatytułował relację z meczu "Daily Telegraph". "Okrutnie, brutalnie i nie fair. Kiedy rozpaczliwie broniliśmy jednobramkowego prowadzenia po golu Frank Lamparda, Zinedine Zidane zdobył dwa niesamowite gole, które powaliły naszą reprezentację na kolana, a Davida Beckhama wyrzuciły z murawy zalanego łzami" - pisze "Daily Telegraph".

"Gole Zidane'a w końcówce wprowadziły Anglię w wielki szok" ("Zidane beats the clock and puts England in deep shock") - pisze The Guardian. "Nasza reprezentacja miała zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Jednak piłkarze zamiast wyciągnąć ręce w geście zwycięstwa, musieli się nimi chwycić za głowy w akcie desperacji, po tak okropnym początku Euro 2004."

"The Independent" na pierwszej stronie umieścił tytuł: Magia Zidane'a łamie serca. Zdaniem autora relacji z meczu, miał to być dzień chwały, zwycięstwa, dzień młodego bohatera i dzielnego wodza. Coś w sam raz dla Petera Jacksona na nową część trylogii "The Lord of the Rings". "Zamiast tego, mieliśmy końcówkę jak u Hitchcocka. Francja wyszła spod obstrzału i wepchnęła sztylet w serca Anglików". - kontynuuje dziennikarz "The Independent".

Dowiedz się więcej na temat: gole | Zinedine Zidane

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje