Sznaucner: Z Grecją będzie remis

Środowy mecz piłkarski Polski z Grecją w Bydgoszczy będzie dla obu reprezentacji ostatnim sprawdzianem przed wrześniowymi spotkaniami eliminacji mistrzostw świata. Zdaniem Mirosława Sznaucnera, występującego w lidze greckiej od sześciu lat, najbardziej prawdopodobny wynik to remis.

- Podopieczni Otto Rehhagela tworzą groźny zespół, ale naszym atutem będzie własne boisko. Dlatego szanse drużyn są wyrównane - powiedział piłkarz PAOK Saloniki. Dodał, że środowa konfrontacja nie wzbudza w Grecji wielkiego zainteresowania.

Reklama

- Powodem jest charakter tego meczu. Towarzyskie spotkania nie mają oczywiście takiej rangi jak starcia o punkty. Dlatego uważam, że greccy zawodnicy, chociaż na pewno będą chcieli zwyciężyć, nie zagrają z nami na śmierć i życie - ocenił Sznaucner.

Otto Rehhagel, niemiecki selekcjoner Greków, powołał na mecz z Polską dwudziestu piłkarzy. Aż dziesięciu z nich występuje w zagranicznych ligach.

- Grecka ekstraklasa zainauguruje sezon dopiero za dwa tygodnie, więc jej przedstawiciele nie są jeszcze w najwyższej formie. Co innego Grecy występujący w innych ligach, zwłaszcza niemieckiej (Rehhagel powołał pięciu piłkarzy z Bundesligi). Moim zdaniem największą uwagę trzeba będzie jednak zwrócić na napastnika Celtiku Glasgow Georgiosa Samarasa, który strzelił decydującego gola w niedawnym meczu eliminacji Ligi Mistrzów z Dynamo Moskwa. Z mojego PAOK Saloniki powołanie dostał tylko Kostas Chalkias, który prawdopodobnie zagra w Bydgoszczy od pierwszych minut. To doświadczony bramkarz, w tej chwili numer jeden w reprezentacji Grecji - podkreślił Sznaucner.

30-letni obrońca doskonale pamięta poprzedni zwycięski mecz Polski z Grecją - 29 maja 2004 roku w Szczecinie (1:0). Kilka tygodni później piłkarze Rehhagela zostali ... mistrzami Europy.

- Wówczas w Szczecinie zagrali bardzo słabo. Greccy dziennikarze zastanawiali się na łamach gazet, czy z taką formą ich zawodnicy zdobędą chociaż jedną bramkę w finałach Euro 2004. Jak się skończyło, pamiętamy. Taka właśnie jest reprezentacja tego kraju. W najważniejszych momentach potrafi się spiąć i osiągnąć świetny wynik. Atutem kadry Rehhagela jest fakt, że od dawna gra niemal w tym samym składzie. Nawet jeśli jakiś kadrowicz traci miejsce w swoim klubie, selekcjoner powołuje go do reprezentacji. Dzięki temu grecki zespół jest bardzo zgrany - podkreślił.

Mirosław Sznaucner rozegrał w kadrze narodowej dwa mecze. I chociaż w Grecji zbiera dobre noty, a jego PAOK zalicza się do czołowych drużyn kraju, sam zawodnik nie spodziewa się powołania do narodowej ekipy.

- Nie oszukujmy się, mam już 30 lat, na dodatek ostatni raz grałem w reprezentacji w 2003 roku. Kadra to dla mnie raczej zamknięty temat. Selekcjoner powołuje innych zawodników. Oczywiście chciałbym znów zagrać dla Polski, ale nie mam większych złudzeń - powiedział doświadczony obrońca.

Początek meczu Polska - Grecja w środę o godz. 20.30.

Czytaj też:

"Obraniak w stresogennej sytuacji"

Beenhakker: Nie wykopałem Boruca

Polacy wzruszyli Obraniaka

Błaszczykowski mocno wierzy w awans Polaków

Leo: Ebi poradzi sobie bez Racingu

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: selekcjoner | mecz | reprezentacja | remis

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje