Swobodne skoki Małysza

"W Trondheim emocji nie brakowało. Była różna pogoda, jaką można sobie tylko wymarzyć. Na początku jak mieliśmy treningi, to był lekki wiaterek i mróz, słońce świeciło. Przyszły zawody i znów się zaczęło: mocny wiatr, śnieg i deszcz" - wyznał w rozmowie z Pawłem Sikorą z RMF FM Adam Małysz.

Najlepszy polski skoczek ujawnił, że z norweskiej wyprawy nie wróci do domu z pustymi rękami.

Reklama

"Kupiłem córce ma mikołaja prezent, ale nie powiem jaki. Wolałbym, aby ode mnie się dowiedziała. W sumie to nie mieliśmy dużo czasu na zakupy, a poza tym Norwegia jest bardzo drogim krajem. Mało co opłaci się tam kupować" - zdradził trzykrotny mistrz świata, który nie kryje zadowolenia wzrastającą formą.

"Na pewno pomógł mi trening na dużej skoczni i to było widać po moich skokach, które stały się bardziej swobodne i na luzie. Teraz tylko, żeby ten postęp stale szedł do przodu. Bardzo dużo trenowaliśmy, nie tylko na skoczni, ale i siłę i inne ćwiczenia. Trener zaleca teraz odpoczynek, aby nabrać świeżości do kolejnych konkursów" - wyjaśnił Małysz, który jest pod wrażeniem znakomitej postawy Jane Ahonena. Broniący Kryształowej Kuli Fin wygrał pierwsze cztery konkursy Pucharu Świata.

"Ahonen na pewno jest w bardzo dobrej formie. W Kuusamo skakał naprawdę wyśmienicie, ale był na swojej skoczni. W Trondheim już wygrał tylko dzięki szczęściu i dlatego, że jest rutyniarzem" - dodał Małysz.

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: trondheim | Adam Małysz | skoki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje