Świderski: Nie przewiduję porażki z Japonią

- Nie przewiduję porażki z Japonią. Nie chcę tu umniejszać sił Japonii, ale my chcemy walczyć o najwyższe laury i musimy wygrywać z każdym - powiedział Sebastian Świderski przed weekendowymi meczami Ligi Światowej.

Polacy, którzy zachowali szansę na awans do turnieju finałowego w Moskwie, muszą wygrać oba mecze i liczyć na potknięcie Serbów w pojedynkach ze Stanami Zjednoczonymi.

Reklama

- W sobotnim spotkaniu kibice byli z Wami do końca. Co chciałbyś im powiedzieć?

- Chciałbym bardzo podziękować naszym wspaniałym kibicom. Dla nich warto grać. Tworzymy razem wspaniałą atmosferę. My jesteśmy dla nich, a oni dla nas. Razem tworzymy wspaniałe widowisko. Są z nami zawsze czy wygrywamy, czy przegrywamy. W sobotę nawet po dwóch przegranych setach, gdzie graliśmy naprawdę źle, nikt nie opuścił sali. Wszyscy zostali do końca. To ich zasługa, że wygraliśmy ten mecz.

- Wspomniałeś o sobotniej złej grze w dwóch pierwszych setach. Niedzielne spotkanie wyglądało już zupełnie inaczej?

- Na pewno przegrywając 0:2 i na koniec wygrywając 3:2 podbudowuje się cały zespół i fizycznie, i psychicznie. Na pewno czuliśmy się lepiej niż Amerykanie. Taka przegrana boli nie tylko psychicznie. My dziś wyszliśmy na boisko z wiarą w zwycięstwo. Nie przespaliśmy pierwszych piłek, co nam się ostatnio często zdarza. Musimy przeanalizować jeszcze fakt, że zawsze drugie spotkanie gramy lepiej niż pierwsze, a nie wiemy, co jest tego przyczyną.

- Co usłyszeliście od trenera w sobotę w trakcie 10-minutowej przerwy?

- Mobilizował nas bardzo. Idąc do szatni rozmawialiśmy między sobą, byliśmy bardzo zdziwieni stylem naszej gry. Każdy zdawał sobie sprawę, że jak się nie przełamiemy nie będzie finału w Rosji. Musieliśmy wygrać trzeci set. Każdy z nas był maksymalnie zmobilizowany, chcieliśmy zmienić wszystko to, co było złe w tych dwóch setach. Cieszy nas bardzo to, że jesteśmy tak mocni psychicznie. Potrafimy odbudować się i wygrać spotkanie. Walczymy do ostatniej piłki. Tym bardziej cieszy wygrana z tak renomowanym zespołem. Drużyna Stanów Zjednoczonych słynie z tego, że nigdy nie składa broni. Przypomnę słynny mecz na igrzyskach, kiedy przegrywając 2:0 w setach z Grekami i w trzecim bardzo wysoko, wygrali całe spotkanie i awansowali do półfinałów.

- Serbia i Czarnogóra zagra ze Stanami Zjednoczonymi. Podział tych punktów zadecyduje o tym, kto wyjdzie z grupy. Jak myślisz, kto wygra?

- Reprezentacja USA na pewno nie odpuści spotkania z Serbią. Ciężko powiedzieć coś więcej o wyniku tego spotkania. Wszystko będzie zależało od dyspozycji poszczególnych zawodników. Wiele będzie zależało od dyspozycji Miljkovica to on jest filarem i podporą zespołu Serbii i Czarnogóry, zdobywa też najwięcej punktów.

- Czy do spotkań z Japonią w Poznaniu będziecie się jakoś specjalnie przygotowywać? Czy Japonia może nam sprawić jakąś niespodziankę?

- Nie przewiduję porażki z Japonią. Nie chcę tu umniejszać sił Japonii, ale my chcemy walczyć o najwyższe laury i musimy wygrywać z każdym. Nasze dwa zwycięstwa są rzeczą normalną. Nie są to moje przechwałki, ale realia obecnej siatkówki. Wszystkie atuty będą po naszej stronie: kibice, boisko oraz umiejętności. Treningi przed meczem z Japonią będą normalne. Po dwa na każdy dzień. Raczej nie będziemy nic zmieniać. Możemy trenować ciężej, ponieważ w przypadku awansu do finału w poniedziałek będziemy wylatywać do Rosji i wtedy już nie byłoby czasu na przygotowania.

PZPS/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przewidywać | Sebastian Świderski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje