Świderski: Coś złego jest w naszych głowach

"Czuję się naprawdę bardzo dobrze i fizycznie jestem przygotowany do tej imprezy. Skaczę jak należy, a potem gdzieś w ostatnim momencie - ręka mnie zawodzi" - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" przyjmujący reprezentacji Polski Sebastian Świderski.

"Nawet plasowane piłki leciały poza linie. No i w pewnym momencie w związku z tym pojawiły się problemy z głową. Zacząłem za dużo myśleć, kombinować i było coraz więcej błędów. O dziwo, przyjmując piłkę czułem się dobrze, a w ataku psułem niemal wszystko" - dodał "Świder".

Reklama

W mistrzostwach Europy w Rosji biało-czerwoni spisują się poniżej oczekiwań. Wprawdzie podopieczni Raula Lozano awansowali do następnej rundy ME, ale dopiero z trzeciego miejsca i dwoma porażkami na koncie. Biało-czerwoni przegrali sensacyjnie z Belgią (1:3) i Rosją (0:3). Zwycięsko nasi siatkarze wyszli z konfrontacji z Turcją (3:1).

"Coś złego jest w naszych głowach. Psujemy po trzy, cztery piłki z rzędu w ataku. Nawet kiedy przeciwnik daje nam je za darmo. Chcemy za wszelką cenę skończyć wszystko szybko, a czasami może powinniśmy pomyśleć na chłodno, plasować uderzenie. Brakuje tej mądrości. Ja też jeszcze nie znam rozwiązania, ale wierzę, że je znajdziemy" - podkreślił kapitan biało-czerwonych.

"To jest turniej i tu nadal wszystko jest jeszcze możliwe. Szkoda, że mimo dobrej gry w dwóch setach z Rosjanami nie przełamaliśmy ich. Musimy zdać sobie sprawę, że jeśli chcemy coś zdziałać w tym turnieju, musimy cały czas grać na sto procent naszych możliwości. Tylko tyle i aż tyle" - zakończył Świderski.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: biało | Sebastian Świderski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje