Superpuchar dla Wisły Kraków

Piłkarze Wisły Kraków pokonali w Starachowicach Polonię Warszawa 4:3 i zdobyli Superpuchar Polski. Spotkanie o to trofeum, odbywa się pomiędzy mistrzem kraju, a zdobywcą Pucharu Polski.

Była to piętnasta edycja Superpucharu. Wisła zagrała w tym spotkaniu po raz drugi, ale po trofeum sięgnęła po raz pierwszy. Dwa lata temu piłkarze "Białej Gwiazdy" ulegli Amice Wronki 0:1. Polonistom nie udało się powtórzyć sukcesu sprzed roku, kiedy jako mistrzowie Polski po zwycięstwie nad Amiką Wronki 4:2 zdobyli Superpuchar.

Reklama

W rozgrywanym przy upalnej pogodzie meczu piłkarze Wisły prowadzili już 2:0. Najpierw Grzegorz Pater w 19. minucie wykończył indywidualną akcję Kamila Kosowskiego, z bliska umieszczając piłkę w siatce. W 36. minucie drugą bramkę strzelił Maciej Żurawski po prostopadłym podaniu Frankowskiego.

Radość wiślaków nie trwała długo, bo już minutę później kontaktowego gola dla grającej do tej pory bardzo ospale Polonii, zdobył Mariusz Pawlak silnym strzałem z 22 metrów.

Po przerwie warszawianie zagrali dużo lepiej. Uporządkowali szwankującą w pierwszej części spotkania grę obronną, dzięki temu mogli skuteczniej wyprowadzać kontry. W 56. minucie na boisku pojawił się Bartosz Tarachulski, który zmieniając kontuzjowanego Macieja Bykowskiego, wniósł do gry warszawian wiele ożywienia. Już minutę po wejściu na boisko Tarachulski przeprowadził akcję, która przyniosła wyrównanie. Jego podanie wykorzystał Arkadiusz Bąk, pokonując interweniującego Sarnata strzałem z najbliższej odległości.

W 70. minucie Polonia objęła prowadzenie. Trzecią bramkę dla warszawian po błędzie obrońców Wisły zdobył Tarachulski. Wszystko wskazywało na to, że Superpuchar pojedzie do Warszawy, ale piłkarze Wisły nie poddawali się. W 74. minucie Grzegorz Pater zdobył głową swoją drugą bramkę w tym spotkaniu i na boisku w Starachowicach znowu był remis. Kiedy kibice oczekiwali już serii rzutów karnych, Grzegorz Niciński po krótko wykonanym rzucie wolnym uderzył mocno zaskakując źle ustawionego Krzyształowicza i warszawianom zabrakło już czasu na wyrównanie.

Mimo upału kibice w Starachowicach obejrzeli dobre spotkania, a puchar wręczył zwycięzcom prezes PZPN Michał Listkiewicz.

Po meczu powiedzieli:

Franciszek Smuda (trener Wisły): - Był to niezły mecz jak na panujące warunki i jak na spotkanie o Superpuchar, które różnie jest traktowane przez niektóre zespoły. Drużyny są jeszcze w toku przygotowań, mają "sporo w nogach" i w upale trudno im było dać z siebie więcej. W lidze na pewno będą grały agresywniej. Obrońcy popełnili ewidentne błędy przy bramkach, mogę usprawiedliwić jedynie Marka Zająca, który niedawno wrócił do drużyny po okresie rehabilitacji.

Werner Liczka (trener Polonii): - Zgadzam się z Franciszkiem Smudą, że mecz był dość dobry. Nie mogę być oczywiście do końca zadowolony, to wciąż moje pierwsze chwile w Polonii i dopiero później będę mógł powiedzieć coś więcej.

Grzegorz Niciński (strzelec bramki dla Wisły): - Jestem wdzięczny trenerom, że wpuścili mnie na ostatnie minuty spotkania. Udało mi się strzelić decydującą bramkę, ale jestem świadomy, że przede mną jeszcze długa droga do wywalczenia miejsca w podstawowym składzie.

Wisła Kraków - Polonia Warszawa 4:3 (2:1)

Bramki:

dla Wisły - Grzegorz Pater - dwie (19, 74), Maciej Żurawski (36), Grzegorz Niciński (87),

dla Polonii - Mariusz Pawlak (37), Arkadiusz Bąk (57), Bartosz Tarachulski (70).

Żółte kartki: Grzegorz Pater (Wisłą), Mariusz Pawlak, Emanuel Ekwueme (Polonia).

Sędziował Ryszard Wójcik (Opole). Widzów 8500.

Wisła: Sarnat - Szymkowiak, B. Zając, Baszczyński (76-Niciński), Kosowski, Moskal, M. Zając (62-Kulawik), Pater, Żurawski, Frankowski, Moskalewicz

Polonia: Krzyształowicz - Boldt (46-Adamski), Żvirgżdauskas, Malinowski, Dąbrowski, Bykowski (56-Tarachulski), Pawlak, Bartczak (77-Gołaszewski), Ekwueme, Kaczorowski, Bąk.

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | Żurawski | Warszawa | polonia | Pawlak | Starachowice | superpuchar | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama