Statystyki bezlitosne dla Wisły po meczu z APOEL-em

Wisła Kraków we wtorkowy wieczór przegrała z APOEL-em Nikozja 1-3 i pożegnała się z marzeniami o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Statystyki wskazują jednak na to, że porażka "Białej Gwiazdy" w Nikozji była w pełni zasłużona.

Tutaj prowadziliśmy relację na żywo z meczu APOEL - Wisła. Kliknij!

Reklama

Opinie ekspertów po meczu były jednoznaczne - APOEL był zespołem zdecydowanie lepszym, bardziej doświadczonym i awansował w pełni zasłużenie. Potwierdzają to również statystyki, które wskazują na to, że Wisła na stadionie GSP w Nikozji nie miała wiele do powiedzenia.

Najbardziej wymowna jest statystyka posiadania piłki. Futbolówka krążyła między zawodnikami APOEL-u aż przez 61 procent czasu gry. 39 procent po stronie Wisły na nikim nie robi chyba wielkiego wrażenia, zwłaszcza, że w niektórych fragmentach spotkania krakowianie z trudem dobijali do 30 procent posiadania piłki!

Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że Wisła panicznie broniła się głęboko cofnięta na swoją połowę, a APOEL spokojnie rozgrywał piłkę w ataku pozycyjnym.

Mistrzowie Cypru 22 razy próbowali zaskoczyć bramkarza Wisły Siergieja Pareikę, a sześć ich uderzeń zmierzało w światło bramki. Estończyk miał zatem ledwie 50-procentową skuteczność interwencji, bo obronił jedynie trzy z tych strzałów. Bramkarz APOEL-u Dionisis Chiotis może się pochwalić niewiele lepszą (66 procent) skutecznością, ale piłkarze Wisły niepokoili go zaledwie... trzy razy.

Kluczową batalią, jaką przegrali we wtorek mistrzowie Polski, była ta stoczona o środek pola. W cypryjskim upale znacznie lepiej spisywali się zawodnicy drugiej linii gospodarzy. Szczególnie Helio Pinto i Marcinho pokazali, że mają żelazne płuca, bo obaj przebiegli grubo ponad 11 kilometrów. Najbardziej zapracowani wiślacy - Gervasio Nunez i Cezary Wilk - przemierzyli we wtorek po około 10,5 kilometra.

Dużą pracę wykonał także Cwetan Genkow, który przebiegł ponad 10 kilometrów i często samotnie nękał defensywę APOEL-u. Pamiętacie akcję z 70. minuty meczu, kiedy Bułgar zagrał piłkę wzdłuż bramki rywali, a żaden z jego partnerów nie zamknął akcji?

W sumie piłkarze APOEL-u przebiegli jednak aż o siedem kilometrów więcej niż zawodnicy Wisły (107 km - 100 km), a do tego grali znacznie bardziej odpowiedzialnie. Na ich pięć podań tylko jedno było niecelne, dla porównania mistrzowie Polski psuli co trzecie zagranie!

Inicjatywa - co widzieli chyba wszyscy - była zdecydowanie po stronie Cypryjczyków, a zawodnicy środka pola APOEL-u wymienili między sobą aż 193 podania (!). Dla porównania piłkarze drugiej linii Wisły tylko... 84.

Jak łatwo zauważyć, mistrzowie Polski byli we wtorek zespołem słabszym na każdym polu i przegrali w pełni zasłużenie. Kibice "Białej Gwiazdy" nie powinni jednak załamywać się i rozdzierać szat, bo Wisła zagra teraz w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Pora zacząć pisać dalszą część pięknej historii, jaką w ubiegłym roku rozpoczął Lech Poznań!

Dowiedz się więcej na temat: 'Gwiazdy' | W.E. | piłka nożna | Liga Mistrzów | Wisła Kraków

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje