Stary Perez czy stara wojna?

Prezesowi Realu Madryt, Florentino Perezowi nie podoba się transfer Angela Di Marii. Skrzydłowy Benfiki może kosztować Real nawet 31 mln euro, a nie jest zawodnikiem gwarantującym gigantyczne zyski z działalności marketingowej - z serca Katalonii donosi dziennik "Sport".

Żurnaliści z Barcelony wyczuli narastającą irytację zwierzchnika "Królewskich", czy może rozpoczynają kolejny sezon medialnej wojny?

Reklama

Florentino Perez znany jest ze spoglądania na ludzi zawodowo kopiących piłkę nie tylko pod kątem ich sportowej klasy, ale i z patrzenia przez pryzmat milionów euro, jakie medialni piłkarze mogą zarobić dla klubu, występując w reklamach i nakręcając sprzedaż koszulek. Powracając z nowym projektem do Realu Madryt, Perez obiecywał w dodatku "hispanizację" drużyny i jednym z pierwszych celów transferowych twórcy "Galacticos" był Jesus Navas - skrzydłowy "La Furia Roja", wychowanek i gwiazda Sevilli. Jose Mourinho nie widzi przeszkód w kierowaniu ludźmi z całego świata, dlatego zażyczył sobie Argentyńczyka Angela Di Marię. A Di Maria, podobnie jak Gonzalo Higuain, nie zarobi na swoje utrzymanie na koszulkach i reklamach szamponu do włosów, dlatego Perez czuje wyraźną awersję do obydwu - rozumują dziennikarze z Katalonii.

Według "Sportu", obrotny Florentino już jednak wie, jak zrekompensować sobie transfer Di Marii. Sternik Realu zrobi wszystko, by na Santiago Bernanbeu trafiła gwiazda mistrzostw świata, Thomas Muller. Wyrwanie z Bayernu przebojowego 21-latka będzie misją niemal niemożliwą do zrealizowania, ale przecież ambitny Perez lubi wyzwania. Dobrze prosperujący Bayern ani myśli o pozbywaniu się swych gwiazd - Franck Ribery pozostał w Monachium, choć Perez długo ostrzył sobie zęby na Francuza. Z Mullerem szef "Blancos" ma zastosować swoją standardową taktykę - zaoferować gigantyczne pieniądze zarówno piłkarzowi, jak i jego pracodawcy. Gazety z Madrytu na ten temat solidarnie milczą.

Mistrzami świata zostali Hiszpanie, więc Perez nie może zrezygnować z pozyskiwania swoich rodaków. Jeszcze przed wakacjami przeprowadził transfer Sergio Canalesa, 19-latka z Racingu Santander, rewelacji zakończonego w maju sezonu. Teraz finalizuje zakup Pedro Leona, zbierającego znakomite noty skrzydłowego Getafe. Choć obydwaj piłkarze mogliby jeszcze przez rok występować w dotychczasowych klubach, trafią do Realu natychmiast, z inicjatywy samego Jose Mourinho. "The Special One" nie marnował czasu na wakacjach. Przeglądając nagrania wideo z występami obydwu zawodników, Mourinho na tyle zachłysnął się ich talentem, że znajdzie im rolę w swoim nowym wielkim zespole, pędzącym po potrójną koronę - przekonują madryckie media. Natomiast według "Sportu", Mourinho nie widzi wspomnianej dwójki w składzie i bez żalu zgodzi się na wypożyczenia, skoro Perez zdecydował się ich kupić.

Sytuacje mogą komplikować przepisy UEFA. Według obowiązującego prawa, każdy uczestnik Ligi Mistrzów musi mieć w kadrze ośmiu piłkarzy z paszportem kraju, który dany klub reprezentuje. Jeżeli Real opuszczą Raul i Guti, wśród "Królewskich" będzie dziewięciu Hiszpanów: Ramos, Albiol, Xabi Alonso, Casillas, Arbeloa, Granero, Adan oraz właśnie Canales i Pedro León. Wymogi federacji mogą zmusić Pereza do zostawienia w drużynie zawodników, którzy mogliby rozwijać swoje kariery w mniejszych zespołach, zamiast podziwiać świat z perspektywy Jerzego Dudka czyli z ławki Realu Madryt.

Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy katalońscy dziennikarze mają tak wiarygodne źródła w Madrycie, czy raczej już prowadzą pierwsze działania w tradycyjnej wojnie medialnej pomiędzy prasą ze stolicy kraju i Katalonii. Jeżeli bliższa prawdy jest ta druga odpowiedź, wyjaśnienia wymaga kwestia intencji dziennikarzy "Sportu". Chcą oni wprowadzać zamieszanie, mamić kibiców Realu wizją wielkich transferów i przypominając obietnice Pereza, robić mu "czarny PR", czy może chcą tylko trafiać w gusta swoich czytelników, w większości kibiców Barcelony, złaknionych lektury o tym, że stary-dobry Perez w ogóle się nie zmienił, a nowe galacticos nieubłagalnie dąży ku samozagładzie tą samą drogą, która nad przepaść zawiodła poprzednią drużynę Pereza? Ja czekam na nieuchronną odpowiedź prasy z Madrytu. Zlatan Ibrahimović z powrotem w Interze, a prezydent Sandro Rossel zaciąga kolejny kredyt?

Łukasz Kwiatek

Dowiedz się więcej na temat: Florentino Perez | Real | Jose Mourinho | transfer | wojna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje