"Starcie Leo z ZOLNB trwa"

- Książka o mundialu w Niemczech chodziła mi po głowie przez parę miesięcy. Nawet miałem ją napisać w grudniu 2006 r., ale wtedy urodziła mi się córka Pola, której zadedykowałem zresztą książkę - opowiada nam Roman Kołtoń o swej "Prawdzie o reprezentacji. Janas i Beenhakker". Co to takiego ZOLNB? Zjednoczony Obóz Ludzi Niechętnych Beenhakkerowi!

- Określiłbym ją jako książkę reporterską. Byłem przy tym wszystkim, widziałem, słyszałem, dowiadywałem się - dodaje red. Kołtoń.. Nie ukrywa też, że w grudniu miał "wyścig z czasem". - Uparliśmy się, że książka ukaże się przed świętami i udało się - dodaje.

Reklama

- Starałem się być obiektywny, oddać to co się działo. Ten dramat Janasa, historię Beenhakkera, który pokonał Zjednoczony Obóz Ludzi Niechętnych Beenhakkerowi - jak to nazwał redaktor książki Jan Grzegorczyk. Obóz jest bardzo szeroki od Engela począwszy, przez Bońka po Tomaszewskiego i Latę - wylicza Roman Kołtoń. - Co więcej, starcie między polskimi trenerami albo byłymi gwiazdami a Beenhakkerem trwa nadal!

Były naczelny "Przeglądu Sportowego" za motto do "Prawdy o reprezentacji" wybrał dwa cytaty. - Jeden z Pawła Janasa, który wiosną 2006 r. powiedział o powołaniach: "No kogo macie, kto jeszcze nadawałby się do reprezentacji? Macie kogoś? Ja tu nikogo nie widzę? Skąd mam brać tych piłkarzy?" - opowiada autor wydawnictwa. - A drugi cytat jest z Beenhakkera, który już w lipcu 2006 r. powiedział: Macie bardzo dużo dobrych piłkarzy. Nie macie wcale mniej talentów, niż Holandia. Trzeba z nimi tylko pracować". I rzeczywiście Leowi się to sprawdziło.

W czym według Kołtonia tkwi siła holenderskiego selekcjonera orłów? - Leo ma charyzmę, umiejętności, doświadczenie, wiedzę - to jest ważne, ale przede wszystkim niesamowicie potrafi motywować piłkarzy! Wydaje mi się, że żaden trener przed nim nie miał takiej nowej fali piłkarzy, których wziął tak naprawdę znikąd. Z polskiej ligi. I nagle oni zagrali. Zahorski jest jednym z 10, czy nawet 15 piłkarzy tak pociągniętych do kadry. Od Golańskiego, przez Bronowickiego, Wasilewskiego, Matusiaka, Gargułę po Błaszczykowskiego - wylicza Roman Kołtoń. - Rzeczywiście, siła Beenhakkera jest niezwykła.

Dowiedz się więcej na temat: Kołtoń | Roman | starcie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje