Sonik: Dłoń połamana, kontuzjowane udo

W pierwszym po koszmarnym wypadku wywiadzie, udzielonym dziennikarzowi RMF FM Patrykowi Serwańskim Rafał Sonik przyznał, że ze względu "na wielki krwiak i kompletnie rozwalony quad" nie będzie mógł kontynuować jazdy. Krakowski rajdowiec nie mógł się nawet dostać do szpitala, gdyż z powodu burzy śmigłowiec nie odleciał.

Posłuchaj pierwszego wywiadu, jakiego udzielił po wypadku Sonik:

Reklama

- Przykra sprawa, bo byłem świetnie przygotowany. To były miesiące przygotowań - mówi Patrykowi Serwańskiemu z redakcji sportowej RMF FM Rafał Sonik, który po groźnej wywrotce musiał wycofać się z rywalizacji w Rajdzie Dakar . Pechowa sytuacja, takie się w motosporcie zdarzają. Czasem jak się walczy o wszystko dostaje się "figę", czyli nic poza bólem i cierpieniem.

- To był jeden z milionów zakrętów jakie pokonuje się w sportach motorowych. Jechałem tuż przed deszczem. Było sucho, ale ślisko. W końcowej fazie zakrętu jechał w poślizgu, ale za zakrętem na środku drogi był ledwo widoczny głaz. Jechałem bokiem i w niego uderzyłem. Kilka razy koziołkowałem - opowiada Sonik.

- Pourywane jest przednie zawieszenie, przednie wahacze. Nie można tego naprawić. To wiele godzin naprawy. Tu nie ma takich możliwości - narzędzi, części. Przepisy nie pozwalają żeby dostarczyć mi to na odcinek. Nie można też holować quada - tłumaczy.

- Moja lewa dłoń jest uszkodzona, nie wiem, czy złamana, na razie nie zrobiono mi "rentgena". Uszkodzony jest lewy nadgarstek i lewa noga w górnej części uda. Kontynuować jazdy nie mogę z dwóch powodów - ręką nie mogę trzymać kierownicy, a quad jest zniszczony. Przez długi czas nie mogliśmy odlecieć do szpitala. Helikopter medyczny nie mógł odlecieć z powodu burzy. Pechowa sytuacja, takie się w motosporcie zdarzają. Czasem jak się walczy o wszystko dostaje się "figę", czyli nic poza bólem i cierpieniem. Cieszę się, że reszta chłopaków jedzie dalej - podkreśla.

- W końcówce etapu prowadziłem - to tak na otarcie łez. Dla kronikarskiej dokładności. Przykra sprawa, bo byłem świetnie przygotowany. To były miesiące przygotowań. Po zdobyciu Pucharu Świata chciałem tu dobrze wystartować. Odkąd dostałem środki uśmierzające ból zastanawiam się, jaki błąd popełniłem. Nie wiem. W zakręt wjechałem prawidłowo. Nie za szybko. Miliony takich zakrętów pokonałem. Wszystko było w porządku. Widziałem filmy zrobione przez kibiców. Niesamowite - mówił dziennikarzowi RMF krakowianin.

Czytaj więcej!

Dowiedz się więcej na temat: dłonie | Rafał Sonik | Rajd Dakar

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje