Smutne święta Janikowskiego

Oakland Raiders po trzech pudłach Janikowskiego, przegrali na własnym stadionie z Tennessee Titans  10-13 (0-0, 0-0, 0-10, 10-3) w 15. serii spotkań NFL. Fatalna dyspozycja naszego jedynaka w NFL miała kluczowe znaczenie dla losów meczu.

Mimo rzęsistego deszczu komplet publiczności oglądał w Oakland spotkanie Raiders z Tennessee Titans.  Od początku świetnie radzili sobie obrońcy obu drużyn, w ataku ani miejscowym ani również Titans nic nie udało się zdziałać.

Reklama

Wydawało się, że "Jeźdźcy" ruszą, gdy obrońca Raiders Tory James znakomicie przejął piłkę od atakujących "Tytanów", chwilę później jednak lineback z Tennessee Eddie Robinson niemal w identyczny sposób złapał piłkę, przerywając akcję Raiders. Pierwsze punkty meczu mógł na 3 minuty przed przerwą zdobyć Janikowski, strzał Polaka z 41 jardów był jednak minimalnie niecelny, chybienie to nie było jednak najgorszą rzeczą jaka zdarzyła się Sebastianowi tego wieczoru.

Formacje defensywne obu zespołów rozegrały bezbłędnie pierwsze dwie kwarty i żadnej z ekip nie udało się zdobyć punktów. Na pierwsze punkty meczu kibice Raiders czekali najdłużej w sezonie, bo aż 36 minut gry, wtedy to kicker gości Joe Nedney z 22 jardów bez problemu trafił do bramki Raiders. 3 zdobyte punkty jakby dodały skrzydeł przyjezdnym, w trzeciej kwarcie to ich linia ataku dominowała na boisku. Pod koniec trzeciej kwarty Titans objęli prowadzenie 10-0, po tym jak quarterback Tennessee Steven McNair kapitalnie podał do Kevina Dysona a ten zatrzymał się dopiero w polu punktowym Raiders.

Na koniec trzeciej kwarty Jerry Rice uciekł obrońcom Titans, Rich Gannon natychmiast to zauważył podał i Rice został zatrzymany dopiero 6 jardów od linii końcowej. Dwa zagrania później było już 10-7, Roland Williams tak dobrze był ustawiony w polu punktowym, że Gannonowi wystarczyło lekko rzucić i był touchdown.

68 000 widzów dopingowało bardzo głośno, goście w hałasie pogubili się wreszcie w ataku, a sprytny cornerback Raiders przechwycił piłkę przerywając atak gości. Stworzyło to okazje do wyrównania, trener Gruden mówił, że Sebastian nie przejmuje się niepowodzeniami, mial racje Polak wyrównał bardzo mocnym strzalem z 35 jardów. Po czym wykopem na 70- jardów zrobił touchback po raz pierwszy od 14 października. Na twarzy wałbrzyszanina pojawił się wreszcie uśmiech.

Czwarta kwarta to wielkie emocje, najpierw Darrell Russell rzucił się na rozgrywającego Tytanów McNaira, po czym Raiders odzyskali piłkę. Janikowski znów miał szansę na rehabilitację za pudło z drugiej kwarty, z 33 jardów ku zdziwieniu wszystkich - Polak znów nie trafił. To jeszcze nie koniec przedświątecznego dramatu Sebastiana. Przy stanie 10-10 kopacz Titans Joe Nedney, którego to dwa lata temu w Raiders zastąpił Janikowski z 21 jardów celnie strzelił i Titans objęli prowadzenie 13-10. Mecz transmitowała ogólnoamerykańska sieć ABC, na 11 sekund przed końcem miliony kibiców przed telewizorami, oraz ponad 62 000 na stadionie w Oakland w skupieniu wpatrzone były w Janikowskiego. Z 42-och jardów mocno uderzona przez Janikowskiego piłka ku rozpaczy fanów Raiders minimalnie minęła słupek. To chybienie Polaka kosztowało Raiders czwartą porażkę w sezonie.

Aby nie grać w pierwszym tygodniu baraży Jeźdźcy muszą teraz wygrać w Denver z Broncos, a także z New York Jets u siebie. Może to być jednak bardzo trudne.

Sebastian uskarżał się na bóle w pachwinie, opuścił wszystkie treningi w tygodniu i to chyba było przyczyną jego fatalnej dyspozycji.

W szatni Raiders panowała grobowa atmosfera, Jerry Rice najbardziej utytułowany gracz Oakland powiedział:

- Nie winię Sebastiana, to się może zdarzyć każdemu, cala drużyna przegrała, a nie Janikowski.

Sebastian z trudem panował nad emocjami, drżącym głosem powiedział: - Szkoda gadać, to mój wielki dramat, zawaliłem wysiłek całej drużyny. Najbardziej żal mi kibiców, mokli, darli się ponad 3 godziny, a na koniec tak ich zawiodłem. Wszystkim swoim fanom w Polsce i tu w USA mimo wszystko życzę Wesołych Świat - dodał ze łzami w oczach Janikowski, pospiesznie opuszczając stadion.

Potężnie zbudowany obrońca Raiders Darrell Russell nie krył rozczarowania. - Sebastian miał lekką kontuzję, nie trenował cały tydzień, widać było, że to nie ten sam "Dżanikowski", miał jakieś kłopoty ze skupieniem się. Nie wiem co mu się dziś stało, ale przecież to nie tylko kicker jest od zdobywania punktów

Trener Gruden był też bez świątecznego nastroju.

- Titans to bardzo dobra drużyna, szczególnie w defensywie, nie przegraliśmy więc ze słabeuszem. Sebastian kopał cały sezon solidnie, nie można tylko jego obarczać winą za porażkę. W tygodniu nie trenował, to prawda, ale przed meczem jasne dla nas było, że jest gotowy do gry. Ze względu na porażkę nie ma teraz mowy o świętowaniu. Przed nami dwa mecze o zajęcie jak najlepszej pozycji przed play-off.

P.S. Korzystając z okazji wszystkim swoim czytelnikom, wizytującym serwis sportowy INTERIA.PL, sympatykom futbolu amerykańskiego, a także fanom wszystkich innych sportów życzę Wesołych Świat oraz spełnienia marzeń w Nowym Roku 2002.

Chris Reiko, Oakland INTERIA.PL

ChrisReiko@Interia.pl

Wyniki 15. kolejki NFL (gosp. wersalikami)

Tennessee Titans - OAKLAND RAIDERS 13-10

NEW ENGLAND PATRIOTS - Miami Dolphins 20-13

SAN FRANCISCO 49ERS - Philadelphia Eagles 13-3

GREEN BAY PACKERS - Cleveland Browns 30-7

NY Jets - INDIANAPOLIS COLTS 29-28

ATLANTA FALCONS - Buffalo Bills 33-30

ARIZONA CARDINALS - Dallas Cowboys 17-10

St. Louis Rams - CAROLINA PANTHERS 38-32

BALTIMORE RAVENS - Cincinnati Bengals 16-0

NY GIANTS - Seattle Seahawks 27-24

KANSAS CITY CHIEFS - San Diego Chargers 20-17

Chicago Bears - WASHINGTON REDSKINS 20-15

TAMPA BAY BUCCANERS - New Orleans Saints 48-21

PITTSBURGH STEELERS - Detroit Lions 47-14

Jacksonville Jaguars - MINNESOTA VIKINGS 33-3

Dowiedz się więcej na temat: NFL | rice | święta | tennessee

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama