Smuda: Przyjeżdżam jak do domu

Zgodnie z zapowiedzią wczoraj przyjechał do Łodzi Franciszek Smuda. Najlepszy szkoleniowiec w historii łódzkiego klubu przekonywał, że jego wizyta ma charakter towarzyski. - Ja przyjechałem całkiem prywatnie, odwiedzić Tadka Gapińskiego - stwierdził.

Smuda nie chciał potwierdzić, że po raz czwarty zostanie trenerem Widzewa. - Dlaczego po raz czwarty? Ja to traktuje jako ciągłość, przerywaną krótkimi urlopikami - żartował - Śmieję się, ale przecież to nie moja wina, tylko innych ludzi - pokreślił.

Reklama

Zdaniem szkoleniowca, na przeszkodzie jego powrotu do łódzkiego klubu mogą stanąć przyczyny ekonomiczne: - Ja mam swoje życie, które mnie kosztuje parę groszy i nie mogę poświęcać się ciągle i liczyć, że jakoś to będzie - stwierdził. - W ogóle to ja mam marzenie, żeby wreszcie wyjechać za granicę i ustawić się na całe życie. Jeśli mi się to teraz nie uda, to mogę pomóc, bo ja tu zawsze przyjeżdżam jak do domu - dodał. - Ale wszystko zależy nie ode mnie, tylko od ludzi, którzy prowadzą klub. Mają pieniądze albo nie mają. Nie wiem co chcą zrobić, może znowu zatrudnią jakiegoś trenerskiego wirtuoza - podkreślił.

Popularny "Franz" dodał, że jeśli będzie pracował w Widzewie to tylko jako trener, a nie jako koordynator czy menedżer (o czym informowała jedna z gazet): - Ja się nie nadaję na koordynatora, nie wysiedziałbym za biurkiem. Ja się muszę wyżyć. Żadna praca menedżera też mnie nie interesuje, tym bardziej, że w Widzewie już jest menedżer - powiedział.

Smuda komplementuje także byłego trenera Andrzeja Kretka. - To bardzo sympatyczny chłopak. Dzwonił kilka razy do mnie i prosił o radę, zawsze mu pomagałem - stwierdził. Dodał, że gdyby pracował w łódzkim klubie, to Kretek mógłby być jego asystentem: - Nie mam nic przeciwko współpracy z tym chłopakiem - zapewnił.

Mówi się, że Smuda jest jedyną osobą, która byłaby w stanie namówić do gry Tomasza Łapińskiego. - Ja nie będę go namawiał. Po prostu wystawiam go i bez dyskusji - stwierdził Smuda. - Pawelec też chyba ma na niego sposób i będzie potrafił go przekonać do gry - dodał.

Pytany czy Pawelec ma także sposób na namówienie Franciszka Smudy do powrotu na ławkę trenerską Widzewa odparł: - Nie wiem czy ma na mnie sposób. Musiałbym się z nim spotkać. Podobno był tu, ale już pojechał. Może do banku po pieniądze, to już chyba nie wróci...

Dowiedz się więcej na temat: Franciszek Smuda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje