Ślusarski wyleciał z Cracovii, a ma zbawić Lecha

Dwa miesiące temu pozbyła się go najsłabsza w lidze Cracovia, a już dziś Bartosz Ślusarski znalazł się w podstawowym składzie Lecha Poznań na mecz 1/16 finału Ligi Europejskiej ze Sportingiem Braga!

Jeśli trener "Kolejorza" Jose Mari Bakero chciał zaskoczyć szkoleniowca Bragi, to z pewnością mu się udało. Po słabiutkiej jesieni w "Pasach" już sam transfer Ślusarskiego do Lecha był sensacją, a tymczasem rosły "Ślusarz" ma być jednym z tych, którzy poprowadzą mistrza Polski do pierwszego od 20 lat wiosennego triumfu polskiej drużyny w europejskich pucharach.

Reklama

Ślusarski swoją seniorską karierę rozpoczynał w Lechu. Występował w nim w latach 1999-2003 z krótką przerwą na wypożyczenie do Widzewa. Z "Kolejorzem" zdobył Puchar Polski. Ten sukces powtórzył w barwach Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, w której stworzył świetny duet napastników razem z Adrianem Sikorą.

Bardzo dobre oceny zbierał za występy w portugalskiej Leirii, do której został wypożyczony w sezonie 2006/2007. W 24 meczach strzelił 7 goli, ale mimo tego Portugalczycy nie zdecydowali się go wykupić, bo nie było ich na to stać. Do Polski wrócił na krótko, bo za ok. milion euro trafił do West Bromwich Albion. Na Wyspach jednak kariery nie zrobił. Przełom w jego karierze nie nastąpił także w klubach, do których był wypożyczany z West Bromwich - Blackpool i Sheffield Wednesday.

W sumie na angielskich boiskach rozegrał 21 meczów i strzelił trzy gole. Jednak jego pozyskanie przez Cracovię na początku 2009 roku było hitem transferowym. Miał wprowadzić do zespołu nową jakość, ale dwa lata spędzone pod Wawelem były dla niego najgorszym okresem w karierze, co zresztą sam przyznał. "Dużo więcej wyniosłem z gry w Anglii, może gry w cudzysłowie, ale jednak te kilkanaście spotkań zagrałem. I myślę, że tam się więcej nauczyłem niż przez dwa lata w Krakowie" - powiedział INTERIA.PL po przyjściu do Lecha.

Po transferze do Lecha przekonywał, że ma ambicje zostać numerem jeden w ataku, ale zdawał sobie sprawę z tego, że będzie potrzebował czasu, aby wywalczyć miejsce w podstawowym składzie, bo pozycja Artjomsa Rudnevsa jest bardzo silna.

Ślusarskiemu nie udało się w ciągu dwóch miesięcy przekonać Bakero, że jest lepszym napastnikiem od Łotysza, ale drogę do składu otworzyły mu problemy Lecha w pomocy. Na pozycję defensywnego pomocnika z konieczności przesunięty zostanie Białorusin Siergiej Kriwiec, a Bakero uznał, że "Ślusarz" dobrze poradzi sobie na skrzydle.

- Uważam, że Ślusarski potrafi grać nie tylko na szpicy ataku, ale ma też predyspozycje do gry na pozycji skrzydłowego - powiedział Hiszpan reporterowi INTERIA.PL. - Ślusarski potrafi dobrze grać tyłem do bramki przeciwnika, umie we właściwym momencie podłączyć się do akcji ofensywnej i stworzyć przewagę liczebną w swojej strefie boiska - komplementował zawodnika trener Lecha Poznań.

Lepszej, niż mecz z Bragą, szansy na wielki powrót do Poznania, Ślusarski nie mógł sobie wymarzyć. Teraz wszystko zależy od niego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje