Sędzia przeprosił wiślaka! Film

- Niepotrzebnie po bramce się tak bardzo cofnęliśmy. Przy stracie gola trochę pretensji mam do muru - kręcił głową bramkarz Wisły Mariusz Pawełek, który w końcówce meczu niesłusznie został ukarany żółtą kartką. - Sędzia po meczu podszedł do mnie i przyznał się do błędu - zdradził "Mario".

Pawełek przy golu Semira Stilicia nie miał nic do powiedzenia. Wcześniej jednak zaliczył dwa "puste przebiegi", gdy wyszedł do dośrodkowanej piłki, ale jej nie złapał.

Reklama

- Szkoda straconych punktów - żałuje golkiper "Białej Gwiazdy". - Zgadzam się z opinią, że po zdobytej bramce przez Petera Szinglara za bardzo cofnęliśmy grę na naszą połowę - analizował Pawełek.

- Przy stracie gola trochę pretensji mam do muru, który się przesunął. Jest to zasługa Manuela Arboledy, który go przepchnął. Ponadto Beto trochę odskoczył i piłka po ziemi wpadła do siatki - opowiada Mariusz.

Zobacz pomeczowy wywiad z Pawełekiem:

Pawełek ze smutkiem w głosie dodał, że jego zespół będzie musiał szukać punktów w kolejnych meczach.

INTERIA.PL zapytała Mariusza o to, czy wie za co otrzymał żółtą kartkę? - Sędzia po meczu podszedł do mnie i przyznał się do błędu. Moje zachowanie zinterpretował jako "grę na czas". Tymczasem ja dostałem piłkę najpierw od jednego chłopaka, a drugą rzucił inny podający - tłumaczył bramkarz "Białej Gwiazdy". - Co zrobić, błędy się zdarzają każdemu, dlatego nie mam pretensji do sędziego - pojednawczo zakończył Pawełek.

Rozmawiał w Poznaniu Maciej Borowski

Dowiedz się więcej na temat: bramkarz | film | sędzia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje