Sebastian Janikowski: Brakuje mi rozmów z ojcem

Sebastian Janikowski po meczu z zespołem z Seattle, jak zwykle, spieszył się bardzo. Z trudem namówiliśmy go na kilka zdań.

INTERIA.PL: - Czy kopałeś już kiedyś przy tak silnym wietrze?

Reklama

Sebastian Janikowski: - Nie, nigdy. To był pierwszy raz przy takiej wichurze. Kopałem w San Francisco, tam zawsze wieje, ale dzisiaj wiatr wiał z szybkością około 90 km/h, a to nie jest ułatwienie.

- Masz szczęście do drużyny z Seattle, przed sezonem pokonaliście ich aż 20-0. Wówczas podobnie jak dziś, pokazałeś stuprocentową skuteczność. Czy dziś przeciwnik znowu Ci odpowiadał?

- Tak, to fakt. Ostatnio dużo pracowałem nad nieco wolniejszym podejściem do

piłki. Podchodzę do niej już nieco wolniej, wtedy lepiej ją widzę i mam większa kontrolę nad uderzeniem.

Czy oglądałeś walkę Gołoty z Tysonem?

- Tak, oglądałem. Nie mogę pojąć dlaczego się wycofał.

Jak ocenisz jego postawę jako sportowca?

- Dla mnie, bez względu na jego ostatnia walkę, jest wielkim sportowcem. Umie się bić. Prawdopodobnie w walce z Tysonem zrozumiał, że nie wygra tej walki i nie chciał dalej walczyć. Cenię go bardzo, a to dlaczego nie chciał walczyć, nie musi nikt wiedzieć, to jest jego sprawa.

- Czy to prawda, że Twoim współlokatorem jest zawsze ustawiający Ci piłkę Shane Lecher?

- Tak, mieszkamy razem, jest fajnie. To, że się rozumiemy, widać na boisku, jesteśmy zgrani.

- Całe mecze spędzasz, obserwując mecz, stojąc przy linii bocznej. Na murawie pojawiasz się tylko do strzałów na fieldgoal, bądź do wykopów z własnej strefy obronnej. Czy nie ciągnie cię czasami, żeby wejść na boisko i pomóc kolegom w jakiejś dynamicznej akcji?

- Czasami chciałbym, ale chłopaki z drużyny to zawodowcy, jedni z najlepszych w NFL. Oni umieją grać. Muszę jednak pamiętać ze oni mają swoją robotę, a ja mam swoje zadania.

- Czy coś zaskoczyło cię po przeprowadzce do Kalifornii?

- Na razie nie odczułem żadnego trzęsienia ziemi, wiec nic mnie tu nie zaskoczyło.

- Czego Ci tu brakuje, w porównaniu z Florydą?

- Chyba najbardziej mojego taty, rozmów z nim, już go dawno nie widziałem. Na Florydzie więcej czasu spędzaliśmy razem.

Udało nam się złapać biegnącego po konferencji prasowej do swoich dzieci, trenera Raiders, Jona Grudena?

INTERIA.PL: - Jak ocenia Pan występy Sebastiana w pierwszych 7 meczach?

Jon Gruden: - Znakomicie, to będzie wielki gracz. To on jest kluczem do naszych sukcesów, tych które już mamy, jak i tych, do których zmierzamy. Jest wielka częścią tej drużyny. Cieszy się szacunkiem każdego w naszym zespole. To bardzo dobry chłopak.

Rozmawiał w Oakland, Chris Reiko

Dowiedz się więcej na temat: seattle | Sebastian Janikowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje