Sąd nad najbogatszym klubem świata

Rewanż z Lyonem na Santiago Bernabeu jest dla Realu Madryt czymś znacznie więcej niż meczem sezonu. To co najmniej mecz siedmiolecia.

Jak doszło do tego, że tak skromny w skali Europy klub, jak francuski Olympique Lyon może dziś dokonywać sądu nad największym piłkarskim imperium, wszyscy z grubsza wiemy. Dziewięciokrotny zdobywca Pucharu Europy czeka już siedem lat na awans do ćwierćfinału Champions League. Te siedem lat pochłonęło rekordowe wydatki transferowe, Florentino Perez uczynił z Cristiano Ronaldo najdroższego piłkarza świata, a za galaktyczną pensję Jose Mourinho (około 10 mln euro za sezon) można by utrzymać całą drużynę znanych trenerów. Prezes Realu chciał jednak, by jego klub miał to, co absolutnie najlepsze.

Reklama

Polityka Pereza ma wielu wrogów, którzy przez ostatnie siedem lat zacierali ręce. Alex Ferguson bez ogródek rozgłaszał, że klub z Madrytu to imperium zła i absurdu. Diego Armando Maradona życzliwie porównał "Królewskich" do bajzlu, w którym porządek może zrobić wyłącznie Mourinho. Bez względu na wszelkie oceny, sympatie i antypatie, klub z Madrytu potrzebuje dziś sukcesu w Europie jak nigdy wcześniej.

Przez lata pracy w futbolu Perez sam dokonywał transferów wierząc, że przytomny przedsiębiorca jest tak samo kompetentny jak trener. W maju 2010 roku doszedł jednak do ściany składając wszelką władzę nad drużyną w ręce "The Special One". Dziś Mourinho ma pokazać, że jest w światowej piłce autentycznym fenomenem zdolnym przeprowadzić Real przez granicę, na której polegli Fabio Capello, Bernd Schuster, Juande Ramos, czy Manuel Pellegrini.

Niewyparzony język trenera przysporzył klubowi z Madrytu nowych wrogów. Tak jak Cristiano Ronaldo, którego buta i arogancja bywa tak samo trudna do ogarnięcia jak sportowy talent. Ci dwaj nieskromni Portugalczycy mają stać się symbolem odrodzonego Realu pragnącego czegoś znacznie więcej niż pozycji na szczycie rankingu najbogatszych.

Od kilkunastu dni Ronaldo walczy z kontuzją stawu skokowego. Dziś wyjdzie jednak do gry w podstawowej jedenastce, by zacząć spełniać swój obowiązek. Taki sam obowiązek ciąży zresztą na innych piłkarzach, którzy w ostatnich dwóch latach kosztowali klub 350 mln euro. Nie będzie wśród nich Ricardo Kaki kandydującego do tytułu najgorszego transferu w historii klubu.

Dziś nikt się nad tym nie zastanawia. Nie czas żałować róż, gdy płonie las. Trud i cierpienie siedmiu chudych lat w Madrycie spotęgowane hegemonią największego rywala z Barcelony, mają zbliżać się do kresu. Do tego potrzebne jest zwycięstwo nad Lyonem, a nawet remis 0-0, który da Realowi ćwierćfinał Champions League (na Stade de Gerland było 1-1). Mourinho i Ronaldo chcieliby jednak podarować kibicom efektowne zwycięstwo, tyle, że w siedmiu meczach z Lyonem "Królewscy" nie wygrali dotąd ani razu.

Madryt wstrzymuje oddech. Nawet prezydent miasta Esperanza Aguirre na ostatnim spotkaniu z Perezem przekazywała mu słowa motywacji i otuchy dla Mourinho. W internetowej ankiecie dziennika "Marca" 65 proc ludzi wierzy w awans uznając, że "czynnik Mourinho" okaże się decydujący.

Minęło już ponad 10 lat od chwili, gdy władze stolicy Hiszpanii zasiliły kasę klubu 300 mln euro (kupując ośrodek treningowy Realu i oddając mu go w użytkowanie). Sukcesy "Królewskich" miały stać się wizytówką miasta w jednoczącej się Europie. Początek był oszałamiający, bo galaktyczna drużyna z Figo i Zidanem z marszu podbiła serca kibiców. Jej upadek okazał się jednak niespodziewany i gwałtowny, a od tamtej pory wyniki są niewspółmierne do wydatków. Od dziś ma się to zmienić.

Jeśli drużyna Jose Mourinho przełamie klątwę 1/8 finału Champions League, spadnie z niej wielka presja i dalej wszystko będzie możliwe - nawet finał na Wembley. Jeśli nie, w Madrycie ogłoszą chyba koniec świata. Do listopadowego Gran Derbi nastroje w Madrycie rosły jak na drożdżach. Klęska na Camp Nou 0-5 była upokarzająca i bolesna, ale jej skutki jednak odwracalne. Niepowodzenia z Lyonem nikt Mourinho nie wybaczy. Dla Portugalczyka to warunek konieczny, by przekonać wszystkich, że kroczy słuszną drogą.

Dyskutuj na blogu z Darkiem Wołowskim!

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Real Madryt - Olympique Lyon!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama