"Rywale grali cholernie szybko"

- Myślę, że ten mecz z Brazylią był inny od finału mistrzostw świata. Ja i koledzy wierzyliśmy, że możemy z nimi wygrać, ale ta wiara nie wystarczyła - powiedział kapitan reprezentacji Polski Piotr Gruszka po przegranym meczu półfinałowym z Brazylią (1:3).

- Patrząc na pomeczowe statystyki, to może na inne zespoły wystarczyłoby, ale na nich jest to za mało - podkreślił zdobywca 7 punktów w sobotnim meczu.

Reklama

- Żeby wygrać z Brazylią, przede wszystkim musimy lepiej zagrywać. Jeżeli nie mają kłopotów z przyjęciem, to później ciężko ich zatrzymać na siatce. Zabrakło nam też trochę szczęścia. Kontrataki, które nie są naszą najmocniejszą stroną, wychodziły raz lepiej raz gorzej, ale w przeciwko canarinhos w wielu sytuacjach popełniliśmy minimalne błędy - stwierdził Gruszka, który pojawił się na boisku trzecim secie.

- Brazylijczycy grają cholernie szybko i było to doskonale widać. Zwłaszcza, kiedy dobrze przyjmą zagrywkę. Czasami przesuwaliśmy blok "w ciemno" na zawodnika, ale nie zawsze się to udawało. A w końcówce meczu, Brazylijczycy atakowali praktycznie na pojedynczym bloku - dodał zawodnik, który na co dzień broni barw mistrza Polski BOT Skry Bełchatów.

- Na pewno po tym turnieju będzie niedosyt, ale ja już przeżyłem raz przegrany mecz o trzecie miejsce i nie chciałbym naprawdę, żeby sytuacja się powtórzyła. Zrobimy wszystko, żeby na podium wskoczyć. Myślę, że obecna edycja Ligi Światowej jest dla nas bardzo udana i dobrze byłoby zakończyć rozgrywki na medalowej pozycji. Trzecie miejsce będzie nas satysfakcjonowało, ale niedosyt pozostanie - zakończył Gruszka.

Robert Kopeć; Katowice

Dowiedz się więcej na temat: mecz | gruszka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje