Rywal Legii jeździ Lamborghini

Ma 24 lata, zarabia 300 tysięcy dolarów miesięcznie, do pracy dojeżdża Lamborghini, a we własnej posiadłości zatrudnia służących. Coś jeszcze? Niebawem zagra przeciw Legii.

To Maxi Lopez, argentyński napastnik FK Moskwa, z którym warszawianie zmierzą się w III rundzie kwalifikacyjnej Pucharu UEFA. Zarabia tyle, bo właściciel klubu, Oleg Deripaska wykłada co roku aż 35 milionów dolarów na swoje piłkarskie hobby.

Reklama

Lopez to wychowanek River Plate Buenos Aires. Występował tam do roku 2005, kiedy to kupiła go sama Barcelona. Tam jednak kariery nie zrobił. Występował na wypożyczeniu w Majorce, a rok temu kupił go FK Moskwa. W stolicy Rosji jest gwiazdą najwyższego formatu, choć w dorosłej piłce strzelił zaledwie 22 bramki w ligowych meczach.

Może dlatego nie obawiają się go gracze Legii, którzy w ofensywnym nastawieniu FK Moskwa widzą szansę dla siebie.

"Rywale są faworytami, ale nam to nie przeszkadza. Jeśli będą grać otwartą piłkę, stworzą nam okazję do zabójczych kontr. Jest szansa na awans" - mówi napastnik Legii, Bartłomiej Grzelak, a dyrektor sportowy klubu, Mirosław Trzeciak dodaje: "Będziemy przygotowani tip-top".

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: napastnik | lopez | Legia Warszawa | Moskwa | Lamborghini

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje