Rywal Gołoty: Nie chcę wrócić do getta

Lamon Brewster, bardzo nie lubi, kiedy ocenia się go po tym, co robi dla chleba - czyli boksie. - Nie jestem brutalnym człowiekiem lubiącym przemoc. Nie czuję nienawiści do Andrzeja Gołoty, możemy się spotkać na polskim obiedzie już dzień po walce.

- Bez względu na to, kto wygra - mówi pięściarz, który już 21 maja w chicagowskiej hali United Center będzie bronił -tytułu mistrza świata World Boxing Organization.

Reklama

Lamon Brewster zawsze się uśmiecha, z jego ust nikt nigdy nie usłyszał przekleństwa, a nawet niewinne sugestie, że będąc bokserem wagi ciężkiej "wypada" mu być bardziej agresywnym, kwituje rozbrajającym uśmiechem. - Agresywny to ja muszę być, ale tylko na ringu - mówi Brewster, kiedy siadamy porozmawiać o jego walce z Gołotą.

- Co byś powiedział, gdybym zaproponował ci teraz wspólny obiad z Andrzejem Gołotą. Gdybyś przyjął zaproszenie, co byś zamówił?

Lamon Brewster: A dlaczego nie? Zjadłbym coś polskiego - macie może polskie hot-dogi? Do wieczora 21 maja możemy być przyjaciółmi, rywalami zostajemy w momencie, kiedy brzmi pierwszy gong. Nigdy nie miałem problemu z rozgraniczaniem tego, co jest moim zawodem, z resztą życia poza ringiem. Bóg nakazał nam wszystkim kochać bliźniego, a ja zostałem bokserem, bo taki dostałem od Boga talent. Mogłem być przecież architektem czy biznesmenem, ale Bóg wybrał mi boks i nie może brać mi tego za złe, że chcę dzięki temu talentowi zarobić na chleb dla siebie i rodziny.

- W swoich wypowiedziach zawsze poświęcasz sporo uwagi religii, miłości do drugiego człowieka. Jak potrafisz pogodzić chrześcijańskie wychowanie i przekonania z brutalnością bycia bokserem?

LB: Brutalny jestem tylko w ringu, bo od razu przypomina mi się bieda i czarne getto z którego się wydobyłem i gdzie nigdy nie chcę wrócić. Możesz mi wierzyć - jak ci stanie przed oczyma bieda z dzieciństwa, ten przed tobą na ringu staje się od razu tym, który chce ci wszystko zabrać i wepchnąć cię z powrotem do tego piekła. Nie ma lepszej motywacji. Ale kiedy kończy się walka, wracam do normalnego życia.

- Jedną z najczęściej wymienianych twoich zalet jest determinacja, chęć walki do końca, do ostatniej sekundy ostatniej rundy. Nie boli cię to, że częściej mówi się o twoich zaletach charakteru niż umiejętnościach bokserskich?

LB: Zupełnie mi to nie przeszkadza. Po pierwsze dlatego, że sam wiem co potrafię jako bokser, a po drugie dlatego, że walki na ringu częściej wygrywa się sercem niż pięściami. Nie ma dla boksera, bez względu na kategorię wagową, niczego ważniejszego niż serce do walki. 90 procent zwycięstwa to charakter, 5 procent to przygotowanie kondycyjne i 5 procent umiejętności. Oczywiście na tym poziomie, poziomie walk o mistrzostwo świata nie ma już amatorszczyzny. Każdy z pierwszej dziesiątki jest bardzo dobrym bokserem i dlatego zwykle decydują elementy inne niż np. lewy prosty czy tylko technika.

- Czy kiedy rozpoczynałeś karierę pięściarską miałeś swoich idoli?

LB: I to wielu. Oglądałem archiwalne walki Sonny Listona, Muhammada Ali, później był Mike Tyson i to z walk Mike'a, zawsze starałem się coś zapamiętać, wykorzystać w ringu. Ale boks to taki specyficzny sport, że nie można wzorować się nawet na największych gwiazdach, bo przecież walczymy z innymi niż oni rywalami. Jednego nauczyłem się na pewno - że nie wolno wychodzić na ring z tylko jedną taktyką Trzeba umieć przystosować się do tego, co dzieje się na ringu, tak jak kameleon przystosowuje się do swojego otoczenia. Gołota się o tym przekona 21 maja.

- No właśnie - z ostatniej wymiany zdań między tobą i Gołotą wynika, iż obaj jesteście pewni, że rywal nie wytrzyma waszych ciosów. Wielu fachowców uważa, iż twój styl walki odpowiada temu, co wnosi na ring Polak i dlatego on jest faworytem bukmacherów w Las Vegas.

LB: Bukmacherzy nie dawali mi szans w walce z Kliczką, a jak się skończyło, wszyscy wiemy. Gołota może tylko przypuszczać jakiego Lemona Brewstera zobaczy w "United Center", ale jak się zachowa, kiedy będę boksował inaczej niż się spodziewał? Jak będzie walczył w 10., 11., 12. rundzie pamiętając, że im walka dłużej trwa, tym lepiej walczę? Historia jego walk pokazuje, że ma z tym problemy...

- Po raz ostatni przegrałeś pięć lat temu, ale od czasu porażki z Charlesem Shuffordem, walczyłeś tylko z jednym znanym pięściarzem, właśnie z Władymirem Klliczką, który do momentu jak go znokautowałeś wyraźnie prowadził na punkty. Czy Andrzej Gołota będzie więc najlepszym pięściarzem z jakim kiedykolwiek walczyłeś?

LB: Chyba tak, bo Gołota ma znacznie wyższą markę niż miał Kliczko, choć on był mistrzem świata WBO. Ale nazwiska moich poprzednich rywali nie mają żadnego znaczenia. Liczy się tylko to, co pokażę tego 21 maja na ringu w Chicago.

Dziękuję za rozmowę

Przemysław Garczarczyk.

Dowiedz się więcej na temat: procent | gołota | getta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje