Rosja w finale Ligi Światowej

Siatkarze Rosji zagrają w wielkim finale Ligi Światowej 2007, który odbywa się w Katowicach! "Sborna" w meczu półfinałowym pokonała reprezentację USA 3:1.

Najlepszym zawodnikiem tego spotkania został wybrany Aleksander Korniejew. Przeciwnikiem Rosjan będą Brazylijczycy.

Reklama

Rosjanie chcą jak najszybciej zapomnieć o nieudanych mistrzostwach świata w Japonii (ósme miejsce). Pod wodzą nowego trenera Władimira Alekny budują ekipę, która znów włączy się do walki o najwyższe cele. Mecze "Sbornej" w katowickim turnieju pokazują, że są w tym na dobrej drodze. Alekno ma składzie kilku doświadczonych zawodników, ale także coraz śmielej sięga po utalentowaną młodzież. Tak też było w meczu z USA.

Pierwszy set był wyrównany do drugiej przerwy technicznej. Później na trzy "oczka" odskoczyli Rosjanie, którzy skutecznie kończyli kontrataki. Amerykanie zdołali jeszcze doprowadzić do remisu (dobry fragment gry Gabriela Gardnera), ale Alekno ma w rezerwie prawdziwego jokera. Aleksiej Ostapienko pojawił się na boisku przy stanie 22:20 i siał w szeregach rywali spustoszenie kapitalną zagrywką. Dzięki jego zagrywce uzyskana przewaga pozwoliła Rosjanom na kontrolowanie sytuacji do końca inauguracyjnej odsłony.

Podopieczni Hugh McCutcheona nie zrażeni niepowodzeniem w pierwszej odsłonie przystąpili do drugiej partii w pełni zmobilizowani. Rosjanie zaś rozpoczęli drugiego seta ospale. Amerykanom wychodziło praktycznie wszystko. Błędy z ich strony można było policzyć na palcach jednej ręki. Szczególnie mógł się podobać William Priddy, który szalał w obronie i w ataku.

Trener "Sbornej" próbował ratować sytuację zmianami (z boiska zeszli Chamuckich, Wołkow, Kuleszow), ale nic to nie dało. Pewna wygrana USA w tym secie 25:17.

Komu wydawało się, że Amerykanie pójdą za ciosem był w błędzie. W trzeciej partii role się odwróciły. Rosjanie wręcz zdemolowali ekipę USA, a świadczy o tym wynik tej partii - 25:13.

Podopieczni Alekny kontynuowali koncertową grę w czwartym secie. Od początku zyskali przewagę. Ambitni Amerykanie starali się jak mogli, żeby zniwelować starty i w pewnym momencie "doszli" przeciwnika na jeden punkt (19:20). Na więcej nie pozwoli już Rosjanie, a ostatni punkt, przesądzający o awansie Rosji do finału, pomógł im zdobyć Ryan Millar. Amerykanin posłał piłkę daleko w aut z pola zagrywki, a chwilę później Rosjanie wykonali taniec radości.

Wadim Chamuckich kapitan Rosji: - Chcę pogratulować naszej drużynie, bo wykonaliśmy plan, jaki założyliśmy sobie przed tym turniejem. Graliśmy duszą i sercem i dlatego, to my zagramy w finale.

Thomas Hoff, kapitan reprezentacji USA: - Byliśmy dobrze przygotowani do tego meczu. Nie zrobiliśmy jednak tego, co trzeba, aby pokonać taką drużynę jak Rosja.

Robert Kopeć; Katowice

Półfinał:

Rosja - USA 3:1 (25:22, 17:25, 25:13, 25:21)

Rosja: Chamuckich, Połtawski, Kuleszow, Wołkow, Bierieżko, Korniejew, Wierbow (libero) oraz Ostapienko, Matkowski, Grankin, Kazakow.

USA: Hansen, Gardner, Lee, Millar, Salmon, Priddy, Lambourne (libero) oraz Hoff, Stanley, Rooney.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: USA | Amerykanie | Rosjanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje