Roland Garros: Radwańska po raz ósmy zagra z Szarapową

Agnieszka Radwańska zmierzy się w poniedziałek z Rosjanką Marią Szarapową w meczu o awans do ćwierćfinału wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Będzie to ósme spotkanie tych tenisistek. Polka wygrała tylko raz.

INTERIA.PL zaprasza na relację na żywo z tego meczu

Reklama

Mecz Radwańskiej, rozstawionej z numerem 12., z Szarapową (nr 7.), wyznaczono na późne popołudnie, jako ostatni pojedynek na korcie centralnym im. Philippe'a Chatriera. Przed nimi zagrają na nim m.in. broniący tytułu Hiszpan Rafael Nadal (1.) i Szwed Robin Soederling (5.).

- Myślę, że nasze szanse na zwycięstwo są 50 na 50 procent, choć trzeba przyznać, że Szarapowa lepiej gra na kortach ziemnych niż dawniej. Zresztą ogólnie gra lepiej, niż w poprzednich sezonach. Znacznie lepiej też kontroluje swoje odbicia, nie gra bum-bum, bo jak miała zły dzień, to można było się tylko uchylać przed jej piłkami - uważa Radwańska.

- Co prawda wygrałam z Szarapową już raz, ale to było dawno temu i nieprawda. Miłe wspomnienia, ale w poniedziałek się nie będą liczyć. To był inny turniej, inna nawierzchnia, inne warunki. Tutaj jest kort ziemny, no i nowe piłki, które odbijają się inaczej niż poprzednie. Czasem wręcz skaczą, wtedy lepiej jest się cofnąć. Wiele zależy od tego, kto serwuje. Wolałabym chyba jutro zagrać na stadionie Suzanne Lenglen, bo kort jest trochę mniejszy i przytulniejszy - dodała.

Odkąd Radwańska jest sklasyfikowana w czołówce światowej, po każdym awansie do ćwierćfinału w Wielkim Szlemie kupuje sobie nową torebkę markowej firmy Luis Vuitton.

- Ta tradycja się nie zmieniła. Ostatnio byłam w ćwierćfinale w styczniu w Australian Open, więc przywiozłam z Melbourne torebkę. Trudno było tego nie zrobić, skoro sklep tej firmy był jakieś 25 metrów od hotelu, więc się nawet daleko nie musiałam ruszać. Mogę obiecać, że jeszcze jeden wygrany mecz i będzie nowa torebka - stwierdziła krakowianka, która wcześniej odpadła w pierwszej rundzie debla, grając ze Słowaczką Danielą Hantuchovą.

- Biorąc pod uwagę moje kłopoty z kręgosłupem, które się ciągną za mną już od miesiąca, to uczciwie muszę przyznać, że czasem są plusy wczesnych porażek w deblu. Dzięki temu gram mecze co drugi dzień, czyli mam więcej czasu na odpoczynek, a fizjoterapeuta do pracy nad moim ciałem, bym była przygotowana do kolejnego spotkania. Najważniejsze, że mam za sobą trzy dość krótkie mecze, więc trochę sił udało mi się zaoszczędzić. Będą potrzebne na spotkanie z Szarapową. Zapowiada się ciężki mecz - dodała.

Radwańska wyeliminowała Rosjankę, wówczas broniąca tytułu, w trzeciej rundzie wielkoszlemowego US Open w 2007 roku. Kilka miesięcy wcześniej przegrała z nią na korcie ziemnym w Stambule. W kolejnych sezonach poniosła jeszcze pięć porażek, wszystkie na twardej nawierzchni.

W tegorocznym Roland Garros polska tenisistka osiągnęła czwartą rundę bez straty seta. - Agnieszka jest w formie, gra pewnie i dobrze, dzięki dobremu serwisowi radzi sobie nawet w trudnych momentach. Uważam, że może tu wygrać z każdą zawodniczką, także Szarapową. Ona w jednym meczu już się uratowała z opresji, więc można ją docisnąć do ściany, jeśli będzie się ją rozprowadzać po korcie i grać agresywnie - powiedział ojciec i trener krakowianki Robert Radwański.

- Z plecami Agnieszki wciąż jest tak samo. Przed każdym meczem bierze tabletki przeciwbólowe i wychodzi na kort oklajstrowana plastrami, więc pewnie tak samo będzie w poniedziałek. Ma za sobą trzy krótkie mecze w singlu, no i nie ma już na głowie debla. W sumie, uczciwie mogę powiedzieć, że dobrze, że tego debla przegrała. Zresztą wyszło to na dobre też Hantuchovej, która ograła Caroline Wozniacki i jest też w 1/8 finału (tam jednak przegrała z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową - przyp. red.). Obie zachowały świeżość i siły - dodał.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: radwanska | Agnieszka Radwańska | tenis | roland garros

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje